Reklama

Sklepy internetowe: niemal 40 proc. kupujących sprawdza oferty w sieci

Sprzedaż online i w stacjonarnych placówkach doskonale się uzupełniają. Już niemal 40 proc. kupujących przed wizytą w sklepie sprawdza oferty w sieci.

Aktualizacja: 21.09.2016 07:12 Publikacja: 20.09.2016 20:37

Gdy na całym świecie wartość sprzedaży internetowej zaczęła rosnąć wielokrotnie szybciej niż w stacjonarnych sklepach, wielu analityków orzekło początek końca tego segmentu rynku. W przyszłości jedynie zakupy spożywcze miały dla sporej części klientów pozostać domeną stacjonarnych sklepów, a większość kategorii przejęłyby e-sklepy.

Tymczasem nic bardziej mylnego, kanały te wcale nie muszą wprost ze sobą rywalizować. Z badania serwisu Ceneo, do którego dotarła „Rzeczpospolita", wynika, że 36 proc. klientów sklepów stacjonarnych, zanim wybierze się na zakupy, sprawdza dostępne opcje w sieci.

Ceny i dostępność produktu sprawdzane są nie tylko na stronach e-sklepów, ale również w porównywarkach cenowych, wyszukiwarkach czy serwisach aukcyjnych. Co ciekawe, w zasadzie dla znikomej grupy klientów – poniżej 1 proc. wskazań – źródłem informacji są strony internetowe producentów.

Elastyczni klienci

– Wielokanałowość należy rozumieć już nie tylko jako posiadanie sklepu stacjonarnego i internetowego, ale także, a nawet przede wszystkim, współpracę z serwisami zakupowymi, które napędzają sprzedaż zarówno online, jak i offline. Sukces sklepu zależy zatem coraz bardziej od efektywnej współpracy z pozostałymi graczami na rynku – mówi Marcin Łachajczyk, dyrektor zarządzający Ceneo. Z badania przeprowadzonego na grupie 3,5 tys. osób wynika, że największa grupa sprawdza oferty przed zakupem AGD i RTV – co drugi sięga wtedy po sieć, nieco mniej popularne jest to w przypadku ubrań. – Ścieżki zakupowe klientów nie zaczynają się na parkingu galerii, ale w komputerach, na smartfonach czy tabletach. Każda złotówka wydana na obecność w internecie wspiera budowanie wizerunku oraz wpływa na wzrost sprzedaży stacjonarnej – dodaje Marcin Łachajczyk.

Jak zwraca uwagę Tomasz Tybon, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w Dreamcommerce, ten efekt, zwany w branży ROPO, jest charakterystyczny dla wybranych branż. – Są grupy produktów zbyt „poważnych", np. sprzęt RTV i AGD czy ubrania, by kupować je bez fizycznego sprawdzenia ich właściwości. Dla klienta, który wcześniej obejrzał dane o produkcie w internecie, wizyta w sklepie stacjonarnym jest kluczowa w podjęciu decyzji zakupowej – mówi.

Reklama
Reklama

– Sklep stacjonarny ma przewagę nad internetowym, bo umożliwia klientowi natychmiastowe wejście w posiadanie towaru w momencie finalizacji transakcji – dodaje.

Tomasz Tybon zauważa, że nawyki konsumentów się zmieniają i coraz więcej z nich dokonuje zakupów bez wychodzenia z domu. – W sytuacji, gdy na decyzję zakupową mocno wpływa cena, obserwujemy odwrócony efekt: po stacjonarnym obejrzeniu perfum, książek czy zabawek klient kupuje je online – mówi Tomasz Tybon.

E-handel górą

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że sklepy internetowe zyskają dodatkowe wsparcie rozwoju w postaci podatku obrotowego, który miał obciążyć tradycyjne sieci. Zawieszenia podatku zażądała jednak Komisja Europejska i rząd zamierza przygotować nową wersję ustawy.

– Można powiedzieć, że w komfortowej sytuacji są teraz sieci, które oprócz sprzedaży stacjonarnej funkcjonują również w kanale internetowym – mówi Jakub Kot, prezes Dealavo, spółki, która dostarcza narzędzia do analizy cen online. – Przede wszystkim są już zakorzenione w świadomości klientów, a poza tym posiadają doświadczenie w internetowej sprzedaży produktów kategorii FMCG, która na polskim rynku, mimo że stale rośnie, wciąż nie jest jeszcze szczególnie popularna.

Działanie w tym kanale wcale nie jest takie proste, dlatego, choć co roku powstają tysiące nowych e-sklepów, to również tysiące z rynku znikają. Jednak, jak podaje wywiadownia Bisnode, ich liczba netto systematycznie rośnie – tylko w pierwszym półroczu zwiększyła się o ok. 1,5 tys.

– Dla sklepu nieobytego w cyfrowych realiach internet może się okazać szczególnie wymagającym środowiskiem. W sektorze e-commerce trwa dzisiaj zażarta, nieustanna walka o klienta. Potęguje ją dodatkowo fakt, że odsetek tzw. porzuconych koszyków, czyli sytuacji, w których klient miał już produkt w swoim koszyku zakupowym, ale nie zdecydował się dokończyć transakcji, nadal pozostaje na wysokim poziomie – mówi Elżbieta Czakon, odpowiadająca za e-commerce w Cloud Technologies, polskiej spółce specjalizującej się w big data marketingu.

Reklama
Reklama

Przytacza dane Baymard Institute, według których średnio 68 proc. wszystkich koszyków w e-sklepach jest porzucanych przez klientów. Do skutku dochodzą dziś zatem tylko trzy na dziesięć transakcji rozpoczętych w e-sklepie.

Podyskutuj z nami na Facebooku www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy przed pójściem do galerii handlowej sprawdzasz ceny w serwisach internetowych?

Więcej chętnych do e-sprzedaży

W Polsce ledwie przez ostatnią dekadę powstał nowy rynek, który w tym roku może być wart już ok. 40 mld zł. Z danych zebranych dla „Rz" przez wywiadownię gospodarczą Bisnode Polska wynika, że tylko w 2015 r. powstało ponad 8,5 tys. nowych firm, które chcą się zajmować e-commerce. W tym samym czasie wyrejestrowano ich niemal 6,7 tys., ale saldo jest dodatnie i w ostatnich latach rocznie przybywa netto nawet ponad 4 tys. takich przedsiębiorstw. W sumie jest ich już ponad 43,4 tys., choć wiele jest uśpionych. – Aktywnie na polskim rynku działa dzisiaj ok. 20 tys. sklepów internetowych, w porównaniu z 2014 r. stanowi to wzrost o ponad 11 proc. – mówi Tomasz Starzyk z Bisnode Polska. Jak wyjaśnia, w ostatnich dwóch latach liczba aktywnie działających sklepów wzrastała średnio o 10 proc. – Jeśli tendencja wzrostowa się utrzyma, już za pięć lat ich liczba może wzrosnąć do ponad 30 tys. – dodaje.

Liczba aktywnie działających internetowych sprzedawców rośnie bardzo szybko, jeszcze w 2006 r. taką działalnością zajmowało się zaledwie 2,8 tys. przedsiębiorców.

Opinia

Grzegorz Wójcik, dyrektor ds. korporacyjnych Allegro

E-sklepy nie doprowadzą do upadku handlu tradycyjnego. Obydwa kanały doskonale się uzupełniają, a klient wybiera ten, który najbardziej mu odpowiada w danej chwili. Kupujący decyduje, czy aktualnie najważniejsze jest dla niego polowanie na okazje cenowe czy może jednak szybkość otrzymania towaru. Zależnie od potrzeby podejmuje różne wybory, a firmy powinny postawić na rozwijanie obydwu sposobów sprzedaży. Podejście multikanałowe, jeśli chodzi o budowanie relacji z klientami, to dzisiaj standard. Sklepy wykorzystują sieć nie tylko do sprzedaży, ale także szeroko rozumianego tworzenia programów lojalnościowych, np. przez dystrybucję mobilnych kuponów rabatowych.

Handel
Arabia Saudyjska to priorytetowy rynek dla polskiego eksportu
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Handel
Współzałożyciel ASOS zmarł po upadku z balkonu w Tajlandii
Handel
GPW aktualizuje nazwę spółki. CCC przechodzi do historii, wchodzi Modivo
Handel
Kreml szuka nowych rynków i partnerów handlowych. Rosja bez UE nie daje rady
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama