Sejm skierował obywatelski projekt ustawy ograniczającej handel w niedzielę do komisji już w październiku. Podobno powstało też stanowisko rządu w tej sprawie, nad którym wcześniej pracowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Dokument miał przyjąć już Komitet Stały Rady Ministrów, co potwierdził jego szef Henryk Kowalczyk. – Stanowisko zostanie opublikowane po jego przyjęciu przez rząd. Nie będziemy go wcześniej ujawniać – poinformowało nas biuro prasowe resortu pracy.
Henryk Kowalczyk z kolei lakonicznie informuje, że w stanowisku nie ma liczby niedziel, w które zakaz powinien obowiązywać. Część ministrów popierać ma stopniowe wprowadzanie zakazu, inni wolą sprawę załatwić od razu.
– Jesteśmy definitywnie i jednoznacznie przeciwko karaniu więzieniem za naruszanie tego zakazu. To jest element, który na pewno w tym stanowisku dość jednoznacznie wybrzmi – powiedział na poniedziałkowej konferencji rzecznik rządu Rafał Bochenek.
Tak się składa, że pomysłodawcy ustawy już kilka miesięcy temu w autopoprawce wycofali się z pomysłu karania więzieniem za łamanie zakazu handlu w niedzielę.
– Posłowie dalej nie wiedzą, nad czym mają pracować. Nie ma jednej koncepcji, wciąż pojawiają się nowe i szanse na kompromis są w zasadzie zerowe – mówi pracownik Ministerstwa Rozwoju. Ten resort opowiada się za wariantem stopniowego wprowadzania zakazu, ale pomysł ten nie ma już zbyt wielu zwolenników.
Biznes obawia się konsekwencji zakazu handlu
– Złożyliśmy projekt ograniczający handel we wszystkie niedziele w miesiącu, przewidziane są oczywiście pewne wyjątki – mówi Alfred Bujara, szef sekcji handlowej NSZZ Solidarność. – Chcielibyśmy, aby projekt został przyjęty w tym kształcie, w końcu to pod nim podpisało się ponad 500 tys. Polaków – dodaje.
Brak informacji dotyczących planów rządu wpływa też na biznes. – Takie zawieszenie i niestabilność prawa oznacza dla firm wzrost bieżących kosztów – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Firmy nie wiedzą, jak planować rozwój, ale również bieżącą działalność, co jest ogromnym wyzwaniem i utrudnieniem – dodaje.
Duże sieci stanowczo sprzeciwiają się jakimkolwiek ograniczeniom dla pracy sklepów w niedzielę. Choć pomysłodawcy ustawy chcą umożliwić prace w ten dzień najmniejszym sklepom, ten sektor rynku też sceptycznie podchodzi do takich pomysłów. Z ankiety przeprowadzonej przez Polską Izbę Handlu wynika, że 56 proc. firm spodziewa się odpływu konsumentów. 57 proc. zwraca uwagę na negatywne konsekwencje zamknięcia hurtowni w niedziele i poniedziałek rano. – 42 proc. właścicieli sklepów ocenia, że ograniczenie handlu w niedzielę przyczyni się do obniżenia obrotów, a zaledwie 18 proc. oczekuje wzrostu obrotów dzięki ograniczeniu handlu w niedziele – podaje Polska Izba Handlu.
Europa odchodzi od ograniczeń
W ostatnich latach tylko Węgry zdecydowały się na wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Jednak z powodu sprzeciwów społecznych ustawa została po roku uchylona. Zakaz został też złagodzony w części niemieckich landów, a we Francji również jest systematycznie rozluźniany. Najostrzejszy wariant obowiązuje z kolei w Austrii.