Bułgaria przewodnicząca w tym półroczu gremiom Unii Europejskiej prowadziła rozmowy z EBC, Komisją i krajami strefy euro — poinformował minister finansów Wladislaw Goranow. — Pracujemy nad mapą drogową i wkrótce zakończymy ten proces — powiedział w publicznej rozgłośni BNR. — Nie ma powodu zmieniać naszej strategii od stycznia i wystąpić o członkostwo w pierwszej połowie roku — dodał.

Bruksela i superbank z Frankfurtu starały się pohamować ambicje Sofii co do wejścia do korytarza wahań kursowych ERM-2, dwuletniego okresu próbnego nazywanego też wężem walutowym, bo uważają, że ten najuboższy członek Unii nie spełnia jeszcze wszystkich kryteriów.

Prezes banku centralnego Dymitar Radew powiedział w maju, że należy zachęcać dążenie jego kraju do dołączenia do grona używających jednolitej waluty, a nie blokować go. Realny produkt krajowy brutto Bułgarii na statystycznego obywatela wynosi 6300 euro, jedną piątą średniej eurolandu, co wzbudza niepokoje, że może ona nie być przygotowana do takiego skoku. Musi też wykazać, że poważnie walczy z rozpowszechnioną korupcją. Wstąpienie będzie ponadto sprawdzianem dla nadzoru bankowego, sprawowanego obecnie przez EBC nad największymi instytucjami w bloku, trzema największymi w każdym kraju.