A właśnie na wyspach kryzys jest znacznie mniej odczuwalny niż w rozpolitykowanych Atenach. Wielkie wycieczkowce przybijają do nabrzeży. Tyle że na statkach urlopowicze mają wszystko, co im jest potrzebne do spędzenia beztroskich wakacji.
Na lądzie w większości bankomatów nie ma pieniędzy, zwłaszcza wieczorem, więc żeby za cokolwiek zapłacić, trzeba mieć ze sobą euro. Karty kredytowe i debetowe jeśli są przyjmowane, to bardzo niechętnie, bo co z tego, że to też pieniądz, skoro jest w zamkniętym banku. Brakuje niektórych leków i będzie ich brakowało coraz bardziej. Coraz częściej w aptekach są także puste półki.