Indeksy na Wall Street wciąż idą do góry, bijąc przy tym kolejne historyczne rekordy. Jak długo może jeszcze trwać ta passa?

Ostatnie wzrosty na Wall Street to pokłosie dobrych wyników spółek za II kwartał. Owszem patrząc na dynamikę wzrostu zysków i sprzedaży widzimy, że jest ona słabsza rok do roku, ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Patrząc na szeroki rynek czyli np. na indeks Russell 2000 czy Russell 3000, który reprezentuje 99 proc. kapitalizacji amerykańskiej giełdy to widać, że zarówno wzrosty sprzedaży i zysków spółek z tych indeksów były zauważalne z wyjątkiem kilku branż, które negatywnie oddziaływały na dynamikę całego rynku. Chodzi tu przede wszystkim o branże związane z surowcami i spółkami użyteczności publicznej.

Wielu analityków twierdzi jednak, że kolejne rekordy na Wall Street to przede wszystkim efekt działań Rezerwy Federalnej...

Praktycznie od początku istnienia amerykańskiej giełdy było tak, że indeksy rosły wraz z poprawą wyników finansowych spółek. Ta prawidłowość nadal obowiązuje. To, że spółki poprawiają wyniki jest jednak też pokłosiem drukowanie taniego pieniądza. W takich warunkach zdecydowanie łatwiejsze jest poprawianie swoich osiągnięć.

Sezon wynikowy w Stanach Zjednoczonych praktycznie za nami. Co natomiast może przynieść przyszłość?

Patrząc na rynek można znaleźć argumenty, które mówiłyby o tym, że indeksy są już na naprawdę wysokich poziomach. Patrząc nawet na takie proste wskaźniki, jak cena do zysku czy cena do wartości księgowej można stwierdzić, że są one naprawdę mocno wyśrubowane. Warto jednak zauważyć, że nie są to jeszcze takie wyceny, jak chociażby w latach 90 podczas hossy internetowej czy też ostatniej hossy, która zakończyła się w 2007 r. Oczywiście inwestując w Stanach Zjednoczonych trzeba już uważać mając na uwadze chociażby możliwe działania Rezerwy Federalnej czy też perspektywę wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Bardzo dużą wagę trzeba więc przykładać do selekcji spółek. Patrząc na poszczególne firmy naprawdę można znaleźć ciekawe inwestycje.

Do wyborów prezydenckich czy też kolejnych decyzji Rezerwy Federalnej została jeszcze chwila...

Zgadza się. W perspektywie najbliższych tygodni nie widać czynnika, który wnosiłby element niepewności rynkowej. Dziś rzeczywistość wygląda tak, że mamy dobre wyniki spółek, kwestia Brexitu przynajmniej na razie ucichła więc wydaje się, że w perspektywie kilku tygodni amerykańskie indeksy dalej mogą rosnąć. Trzeba jednak pamiętać, że w momencie kiedy cały rynek jest zadowolony często przychodzi korekta.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

A co ze średnim i długim terminem. Czy wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych naprawdę będą tak istotnym wydarzeniem dla rynku?

Zdecydowanie jest to ważny element całej układanki. Jeżeli faktycznie wybory wygrałby Donald Trump to pojawiłyby się element niepewności i nerwowości na rynku. W pierwszych miesiącach urzędowanie nowego prezydenta inwestorzy tak naprawdę nie wiedzieliby czego się po nim spodziewać. Niepewność jest natomiast największych wrogiem inwestora. To mógłby być więc przyczynek do większej korekty.

A co z Rezerwą Federalną i jej polityką monetarną?

Uważam, że w tym roku nie będzie kolejnych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Podobnego zdania są zresztą analitycy ankietowani przez agencję Bloomberg. Gdyby FED w tym roku zrobiłby cokolwiek ze stopami procentowymi byłoby to ogromne zaskoczenie dla większości. Myślę jednak, że obecny poziom stóp procentowych zostanie z nami na dłuższy czas i wydaje się, że jest to już uwzględnione w wycenach spółek.

Jaką więc strategię przyjąć odnośnie do rynku amerykańskiego?

Myślę, że najlepszą metodą inwestowania w Stanach Zjednoczonych opiera się przede wszystkim na selekcji. Wybór spółek na rynku amerykańskim jest naprawdę bardzo duży i można jeszcze znaleźć naprawdę ciekawe firmy.

A może lepiej poszukać interesujących spółek na innych giełdach? Co z GPW?

Inne rynki, szczególnie Europy Zachodniej, wcale nie wyglądają taniej niż giełda amerykańska. Jeśli chodzi o naszą giełdą to jesteśmy jednak dość specyficznym rynkiem. Czynniki polityczne czy też nastawienie inwestorów do rynków wschodzących odgrywają u nas spore znaczenie. W związku z tym są bardziej podatne na wahania nastrojów zagranicznych inwestorów. Patrząc z tej perspektywy w Stanach Zjednoczonych jest jednak zdecydowanie spokojniej. Owszem i na naszym rynku można znaleźć ciekawe i atrakcyjnie cenowo spółki. Również jednak i w tym przypadku podstawą jest odpowiednia selekcja.