Początek wtorkowego handlu przez krótką chwilę dawał nadzieję na przerwanie spadkowej serii. WIG20 zbliżył się do poziomu 2300 pkt, jednak zawrócił i resztę sesji spędził pod kreską. Indeks poruszał się jednak w wąskim zakresie cenowym, a niedźwiedzie zaczęły mocniej dociskać po otwarciu sesji na Wall Street. W następstwie podaży zza oceanu WIG20 zamknął się z wynikiem 2275 pkt, co oznacza spadek o około 0,7 proc. Tym samym była to już czwarta ujemna sesja dla WIG20 z rzędu.

Przecena indeksu byłaby jeszcze większa, gdyby nie Cyfrowy Polsat. Spółka była najmocniejsza w gronie blue chips i ostatecznie zdrożała o 7,3 proc. W ten sposób inwestorzy reagowali na zapowiedź wezwania, które opublikowano po południu. Cyfrowy Polsat, Reddev Investments oraz Zygmunt Solorz ogłosili wezwanie do sprzedaży akcji Cyfrowego Polsatu, stanowiących 41,24 proc. kapitału zakładowego, po cenie 35 zł za sztukę.

Sprzedający skupili swoją uwagę na Tauronie, którego notowania spadły o 2,6 proc. Wiceliderem spadków był PKO BP z wynikiem -2,4 proc. Po ponad 2 proc. spadły także notowania Allegro, KGHM i Mercatora.

Również indeksy małych i średnich spółek zakończyły dzień wyprzedażą. mWIG był 1,3 proc. pod kreską, a sWIG80 spadł o 0,4 proc.

Sytuacja w Warszawie nie była jednak tak zła jak na zagranicznych rynkach. Niemiecki DAX pod koniec sesji spadał o blisko 2 proc., a francuski CAC 40 o 2,2 proc. S&P 500 po godzinie od rozpoczęcia handlu tracił o 1,7 proc., a Nasdaq spadał o 2,5 proc.

Na rynku walutowym również widać było nerwową atmosferę, dlatego inwestorzy kupowali dolara, na czym traciła polska waluta. Notowania pary USD/PLN rosły o około 1 proc., do 3,9728 zł. Złoty osłabiał się również względem euro, za które inwestorzy płacili ponad 4,6393 zł. Ostatni raz złoty był tak słaby wobec euro w marcu. Z kolei kurs wobec dolara znajduje się już blisko tegorocznych szczytów.