Elektromobilność może przyczynić się do wzrostu innowacyjności w sektorze energetycznym i stanowić skuteczne narzędzie w walce z zanieczyszczeniem powietrza, ale do rozwoju niskoemisyjnego transportu konieczna jest rozbudowa infrastruktury do ładowania pojazdów.

Dziś to głównie dym z domowych kominów jest źródłem smogu w Polsce, ale według prognoz już w 2030 r. najwięcej zanieczyszczeń powietrza w aglomeracjach pochodzić będzie z sektora transportu.

– Stąd program rozwoju transportu niskoemisyjnego. Stworzyliśmy też Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, który w najbliższych dziesięciu latach ma dysponować kwotą prawie 7 mld zł – podkreślił Szymon Byliński, dyrektor Departamentu Innowacji i Rozwoju Technologii w Ministerstwie Energii, podczas debaty „Czy elektromobilność i paliwa alternatywne są szansą na czystsze miasta?".

Rozwój tego sektora nie będzie jednak możliwy bez inwestycji w stacje ładowania pojazdów. Plany w tym zakresie ma m.in. Lotos.

– Dzięki naszym inwestycjom w III kwartale trasa między Trójmiastem i Warszawą będzie na tyle bezpieczna dla pojazdów elektrycznych, że będzie można nią spokojnie przejechać – zapowiedział Mateusz Bonca, prezes Lotosu.

Według Daniela Ozona, prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej, w dłuższej perspektywie coraz większe znaczenie będą miały pojazdy napędzane wodorem. Wodór jest składnikiem gazu koksowniczego, który wydziela się przy produkcji koksu.

– Analizujemy obecnie technologie chińskie i japońskie, które pozwalają wychwytywać ten gaz i oczyszczać, by nadawał się do wykorzystania w ogniwach wodorowych – stwierdził Ozon.

Produkcją czystego wodoru interesuje się też Lotos, który bada możliwości oczyszczania, magazynowania i przesyłania tego gazu.

Eksperci zwrócili uwagę na postęp technologiczny, który sprawia, że kolejne bariery w rozwoju paliw alternatywnych zostają przełamane.

– Jeszcze niedawno mieliśmy problem z magazynowaniem wodoru, ale udało się znaleźć na to rozwiązanie. W przypadku baterii litowych wąskim gardłem jest dostępność kobaltu. Udało się już co prawda opracować baterie bez kobaltu, ale zanim pojawią się one na rynku, minie jeszcze parę lat. Postęp więc się dokonuje, tylko wymaga czasu – skwitował Piotr Wieczorek, ekspert Przemysłowego Instytutu Motoryzacji PIMOT.