Rz: Na ile szacuje się wartość rynku fitness w Polsce?

James Van Bergh:

Patrząc szeroko, na 3–4 miliardy złotych w skali roku.

Podobno ta branża w Polsce jest mocno rozdrobniona.

Aż około 90 proc. rynku należy do podmiotów posiadających tylko jeden lub dwa kluby. Natomiast na Zachodzie są firmy, które prowadzą np. 50 obiektów fitness. Upadłość dużej sieci na przełomie 2010/2011 r. stworzyła niedobry klimat wokół tej branży i banki są bardzo sceptyczne wobec udzielania kredytów takim podmiotom. Dlatego my możemy je wspomóc.

W jaki sposób to robicie?

Wybraliśmy trzy spółki, które naszym zdaniem będą mieć najmocniejszą pozycję na rynku fitness za kilka lat, i zainwestowaliśmy w nie. Pomagamy im się rozwijać, a dzięki temu wspieramy rozwój rynku i mamy nowoczesną infrastrukturę z obszaru sportu i rekreacji dla naszych użytkowników kart MultiSport Plus. Do pozostałych partnerów posiadających istotne obiekty fitness skierowaliśmy również program dzierżawy sprzętu, który umożliwia im wymianę i modernizację urządzeń.

Planujecie kolejne inwestycje kapitałowe w spółki z tej branży?

Na razie nie. Choć jeśli pojawi się jakiś ciekawy podmiot, to może przystąpimy do rozmów. Nasza firma systematycznie uzyskuje wzrost przychodów średnio na poziomie ok. 80 mln zł rocznie i taką dynamikę chcielibyśmy utrzymać w najbliższych latach.