Sprzedaż detaliczna wzrosła w lipcu aż o 4,3 proc. wobec 1,8 proc. w czerwcu, podał wczoraj GUS. To wynik wyższy od spodziewanych przez rynek ok. 3 proc. wzrostu i najlepszy od sierpnia 2012 r. Ekonomiści mówią więc o przełomie w popycie konsumpcyjnym.
– Polacy ogłosili koniec kryzysu, gospodarstwa domowe przestały bać się osłabienia gospodarczego i zdecydowały zwiększyć skłonności do konsumpcji – komentuje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.
O przełomie świadczy m.in. to, że w lipcu najbardziej wzrosło zainteresowanie dobrami trwałymi. Sprzedaż samochodów wzrosła o 14,4 proc., co jest drugim tak dobrym wynikiem (w czerwcu rosła o 12 proc.). – Dla porównania, w I kw. wzrost w tej kategorii to 3 proc., a w II poł. 2012 r. sprzedaż spadła o 3,6 proc. – zaznacza Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest Banku. Utrzymała się też wysoka dynamika sprzedaży mebli, sprzętu RTV i AGD, farmaceutyków i kosmetyków, a także odzieży.
Dlaczego Polacy zaczęli więcej wydawać? Tu zbiegło się kilka czynników. – Mamy niskie oprocentowanie depozytów, w percepcji konsumenta prawie zerowe. Stąd skłonność do oszczędzania jest minimalna, za to rośnie skłonność do tańszych kredytów i zakupów – mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.
Przede wszystkim jednak Polacy zaczęli realnie więcej zarabiać. Wczorajsze dane GUS pokazały, że w II kw. płace w gospodarce wzrosły realnie o 2,8 proc., a w I kw. o 1,3 proc. Dla porównania – w IV. kw 2012 jedynie o 0,1 proc., a w III kw. spadły o 0,9 proc.