W ostatnich tygodniach potencjał wzrostu kursu złota jest ograniczony m.in. przez mocną korelację z silnym dolarem. Przedstawiciele branży widzą przestrzeń do dalszych spadków.

– W ostatnich tygodniach obserwujemy spadek cen złota i w mojej ocenie nadal jest potencjał do przeceny. Jest to m.in. efekt silnego dolara, a szczególnie decyzji Fedu o walce z inflacją. Wszyscy więc czekają na kolejne podwyżki stóp procentowych w USA, a to oznacza umacnianie się dolara. Ta waluta jest teraz skorelowana z wyceną złota, więc cena tego kruszcu nadal może spadać – uważa Jarosław Żołędowski, prezes Mennicy Skarbowej.

Czytaj więcej

Złoto jedną z najgorszych inwestycji w tym roku. Nadzieja w EBC

Analitycy studzą jednak emocje. Obecne otoczenie gospodarcze, wysoka inflacja i niepokoje wywołane m.in. wojną w Ukrainie ciągle przemawiają na korzyść wzrostu cen kruszcu. – Złoto wspierają obawy geopolityczne dotyczące m.in. zagrożenia nuklearnego ze strony Putina. Inwestorzy są również coraz bardziej zaniepokojeni jastrzębimi działaniami Fedu i tym, jak może to złamać rynek walut i obligacji – uważają eksperci Saxo Banku.

Trzeba jednak zauważyć, że wspomniane aspekty, jak wojna czy wysoka inflacja, dotykają rynku od dobrych kilku miesięcy, mimo to złoto traciło na wartości. Jego zaletą może być brak alternatyw.

– Uncja złota kosztuje obecnie około 8 tys. zł, więc cena nie uległa dużej zmianie. Inflacja w Polsce utrzymuje się na poziomie 17 proc., a lokaty bankowe oferują oprocentowanie opiewające na około 7 proc., które oznacza realną stratę z inwestycji – zwraca uwagę Żołędziowski. – Coraz trudniej kupić też mieszkanie z przeznaczeniem na wynajem, bo deweloperzy wstrzymują nowe inwestycje. W takim otoczeniu złoto nadal jest dobrą inwestycją, szczególnie w dłuższym terminie – dodaje Żołędziowski.