Wystąpienie Glapińskiego w Krajowej Izbie Gospodarczej wyraźnie wpłynęło na rynek obligacji skarbowych. Rentowność (porusza się w kierunku odwrotnym do ceny) polskich 10-latek zmalała nawet do 2,63 proc., ustanawiając nowe dwuipółletnie minimum. Tuż po godz. 12 wynosiła 2,65 proc.

Stopa referencyjna NBP od marca 2015 r. wynosi 1,5 proc. Dotąd prezes Glapiński, a także większość pozostałych członków Rady Polityki Pieniężnej, stała na stanowisku, że dalsze obniżanie tej stopy byłoby niewskazane, bo mogłoby zdestabilizować banki spółdzielcze. Część członków RPP obawiała się również odpływu depozytów z sektora bankowego.

Czytaj także: Polacy boją się inflacji? Coraz chętniej sięgają po obligacje czteroletnie 

W środę prezes NBP powiedział, że w świetle najnowszych analiz tej instytucji dotyczących wpływu ewentualnej obniżki stóp na banki spółdzielcze, RPP ma w kształtowaniu stóp „pole do popisu”.

„Wypowiedź Glapińskiego jest dość oczywista. NBP ma około 1 pkt proc. przestrzeni do obniżek stóp procentowych zanim zacznie stosować niekonwencjonalne instrumenty. QE czy też inny element nowoczesnego instrumentarium nie miałby specjalnego sensu przy głównej stopie na poziomie 1,5 proc.” – zauważyli na Twitterze ekonomiści mBanku.

Innego zdania jest Mikołaj Raczyński, zarządzający funduszami obligacji w Noble Funds TFI. „Od lat powtarzana była mantra, że NBP nie obniży już stóp, bo banki spółdzielcze, stabilność finansowa, depozyty gospodarstw domowych itd.” – zauważył na Twitterze. 

Według Raczyńskiego to, że w ocenie uczestników rynku finansowego prawdopodobieństwo podwyżki stóp przez NBP w przyszłości było dotąd większe, niż prawdopodobieństwo obniżki, skutkowało stromą krzywą rentowności obligacji (rentowność długoterminowych papierów była wyraźnie wyższa, niż krótkoterminowych. Sygnalizowana przez Glapińskiego przestrzeń do obniżek stóp procentowych może tę krzywą spłaszczyć, wpływając ujemnie na rentowności obligacji 10-letnich. 

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Czytaj także: Glapiński kontra Gowin. Gowin kontra Glapiński 

Większość ekonomistów oczekuje, że RPP nie zmieni stóp procentowych co najmniej do 2020 r., a być może nawet do końca swojej kadencji, czyli do 2022 r. Obniżki stóp nikt jednak dotąd nie przewidywał, choć ekonomiści banku Citi Handlowy napisali kilka dni temu, że taki ruch jest w ich ocenie bardziej prawdopodobny, niż podwyżka stóp.

Prezes NBP powiedział w środę, że skoro w razie potrzeby stopy procentowe mogą zostać obniżone, to w Polsce nie ma potrzeby używania niestandardowych narzędzi polityki pieniężnej. „To są narzędzia przygotowane na wypadek kryzysowy” – tłumaczył.

Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Credit Agricole w Polsce, NBP musiałby się uciec do niekonwencjonalnych instrumentów w razie wyhamowania wzrostu polskiej gospodarki do 1-2 proc. – W takiej sytuacji cięcie stóp procentowych nie wystarczy – powiedział „Rzeczpospolitej” ekonomista, który wraz z zespołem opublikował w ostatnich tygodniach cykl analiz dotyczących możliwości zastosowania niekonwencjonalnych narzędzi polityki pieniężnej w Polsce. – Taka skala spowolnienia Polsce oznaczałaby, że w strefie euro polityka pieniężna byłaby zdecydowanie poluzowana. W takich warunkach złoty (w reakcji na obniżki stóp – red.) osłabiłby się tylko nieznacznie – dodał Borowski.