Gość tłumaczył, że TCM jest globalną siecią niezależnych firm windykacyjnych oraz kancelarii prawnych. - Jesteśmy obecni w 145 państwach na wszystkich kontynentach. Mamy globalny zasięg poprzez lokalną obecność – mówił Czapiński.
- Lokalna obecność oznacza, że pomaga osoba, która zna lokalne środowisko, lokalne środowisko biznesowe, język, kulturę, zwyczaje i nie pozwoli wymknąć się dłużnikowi od odpowiedzialności – dodał.
Przyznał, że 95 proc. spraw, które do TCM trafiają rozwiązywane są na drodze polubownej. - Droga sądowa jest dużo bardziej kosztowna, długotrwała i nie wiadomo, czy skończy się efektem finansowym. Pójście do sądu w większości przypadków może być nieskuteczne i opóźnić odzyskanie należności – ocenił Czapiński.
Zaznaczył, że świadomość polskich firm, że można skorzystać z takich usług rośnie.
- Rośnie również świadomość potężnych różnic międzykulturowych pomiędzy państwami. Odmienna windykacja będzie w krajach skandynawskich, a zupełnie inna w krajach Ameryki Łacińskiej – tłumaczył.
- Strefa komfortu w krajach rozwiniętych jest dość duża. Człowiek w Skandynawii nie życzy sobie, żeby ktoś go nachodził w jego miejscu zamieszkania, dzwonił do niego w weekendy, wieczorami, nawet w ciągu dnia. Windykacja w Skandynawii będzie polegała na daniu sygnału osobie, która jest zobligowana do spełnienia świadczenia, że spóźnia się z należnością – podał przykład.
- W krajach Ameryki Łacińskiej będzie sytuacja zupełnie odmienna. Tam bez pięciu wizyt u dłużnika, bez zbudowania relacji z dłużnikiem, żadne silniejsze działanie nie będzie możliwe. Dla dłużnika w Kolumbii należność jest czymś mało uciążliwym, trochę jak deszcz za oknem. Istnieje, ale nie przeszkadza w funkcjonowaniu – dodał.
Czapiński zaznaczył, że każdemu dużemu klientowi dostarczają informacje o lokalnym rynku. - Wystarczy nas o nie poprosić. Używamy też tylko i wyłącznie lokalnych kontaktów. Niewiele firm na rynku może poszczycić się gwarancją lokalnej obecności na rynku dłużnika. Jeżeli nie możemy się skontaktować z dłużnikiem to informujemy klienta, że nasza usługa jest niemożliwa – mówił.
Wyjaśnił, że w części z 145 państw TCM jest obecna w 2-3 miejscach. - W Chinach mamy 2200 pracowników w 34 oddziałach – podał.
Czapiński przyznał, że idealną sytuacją będzie jeśli po zakończenie skutecznej windykacji, kontrahent powróci do współpracy z naszym klientem. - Bardzo często chce wrócić – mówił.
- My jako trzecia strona sporu przejmujemy na siebie wszystkie negatywne emocje i staramy się być buforem pomiędzy dłużnikiem a wierzycielem. Jeżeli my będziemy „ci źli” i zabierzemy wszystkie złe emocje to tamte dwie strony mogą powrócić do dobrej współpracy – dodał.