Aktywność fizyczna przestała być wyłącznie kwestią indywidualnych wyborów i zdrowego stylu życia. W obliczu starzenia się społeczeństwa, rosnących kosztów leczenia i coraz większej presji na rynek pracy staje się również zagadnieniem gospodarczym. Im mniej aktywni są Polacy, tym większe obciążenia ponoszą system ochrony zdrowia, Zakład Ubezpieczeń Społecznych i pracodawcy. Tymczasem, choć świadomość korzyści płynących z ruchu rośnie, nie zawsze przekłada się ona na codzienne zachowania.
O tym, jak odwrócić ten trend, dyskutowali uczestnicy debaty „Zdrowie w ruchu. Jak aktywność fizyczna wzmacnia społeczeństwo, system ochrony zdrowia i gospodarkę?” podczas Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie.
Choć paneliści byli zgodni co do potrzeby zwiększenia aktywności fizycznej Polaków, różnili się w ocenie tego, od czego należy rozpocząć zmiany. Jedni wskazywali na konieczność przebudowy edukacji i kształtowania nawyków od najmłodszych lat, inni przekonywali, że potrzebne są konkretne zachęty finansowe. Wspólnym mianownikiem dyskusji była jednak potrzeba potraktowania zdrowia jako inwestycji, której efekty wykraczają daleko poza system ochrony zdrowia.
Brak ruchu kosztuje
Każdego roku lekarze wystawiają ok. 28 mln elektronicznych zwolnień lekarskich, a same schorzenia układu ruchu odpowiadają za ok. 40 mln dni absencji chorobowej. – Kręgosłup polskiego biznesu zawodzi. Zawodzi dosłownie i w przenośni. Zawodzi na 40 mln dni w skali roku – podkreślał Paweł Jaroszek, członek zarządu ZUS.
Jego zdaniem problem pogłębiły pandemia, upowszechnienie pracy zdalnej i siedzący tryb życia. Konsekwencje odczuwają nie tylko pracownicy, ale również przedsiębiorstwa, które muszą radzić sobie z nieobecnościami i reorganizować pracę zespołów.
Tymczasem, jak zauważył Jaroszek, na profilaktykę przeznaczane jest zaledwie 1,7 proc. wydatków zdrowotnych. Nominalnie Polska na działania w tym zakresie wydaje ok. 22–24 euro na mieszkańca, podczas gdy średnia unijna wynosi ok. 114 euro.
– Dlaczego profilaktyka ma się źle? Bo nie widać od razu jej efektów. W medycynie naprawczej jest operacja, jest efekt, pacjent wychodzi do domu. A w profilaktyce nie. To jest dla przyszłych pokoleń – tłumaczyła senator Agnieszka Gorgoń-Komor. Jej zdaniem potrzebne jest długofalowe podejście, w którym zapobieganie chorobom stanie się równie ważne jak ich leczenie.
Dlaczego się nie ruszamy
Problemem pozostają jednak nie tylko nakłady na profilaktykę, ale również codzienne nawyki Polaków. Prof. Adrian Lubowiecki-Vikuk z Katedry Badań Zachowań Konsumentów SGH wskazał, że przeciętny czas aktywności fizycznej wynosi ok. 83 minut tygodniowo, czyli mniej więcej połowę poziomu zalecanego przez Światową Organizację Zdrowia.
Jednak zdrowego stylu życia nie można sprowadzać wyłącznie do ćwiczeń. Równie istotne są ograniczenie czasu spędzanego w pozycji siedzącej i odpowiednia ilość snu. Według przywołanych przez eksperta badań jedynie 37 proc. dorosłych Polaków spełnia jednocześnie zalecenia dotyczące tych trzech obszarów. Aktywność fizyczna maleje też wraz z wiekiem, szczególnie wśród kobiet po 50. roku życia.
Co więc powstrzymuje Polaków przed ruchem? Z badań przedstawionych przez prof. Lubowieckiego-Vikuka wynika, że najczęściej wskazywanymi barierami są brak czasu i choroba. Duże znaczenie mają również utrwalone wzorce zachowań i przekonania wyniesione z domu rodzinnego. Większość dorosłych doskonale wie, że ruch jest korzystny dla zdrowia, jednak sama wiedza nie wystarcza do zmiany zachowań.
– Musimy zadbać o to, żeby budować nawyki i świadomość nie tylko tego, jak ruch jest istotny, ale również diety, regeneracji i odpoczynku – podkreślała Kinga Kołodziej, dyrektor działu relacji z klientami w Benefit Systems. Jej zdaniem bez wykształcenia odpowiednich przyzwyczajeń trudno oczekiwać, że aktywność fizyczna stanie się naturalną częścią codziennego życia.
Sport zaczyna się w dzieciństwie
Najbardziej zdecydowanie potrzebę zmian w edukacji akcentował Robert Korzeniowski. Jego zdaniem problem niewystarczającej aktywności fizycznej dorosłych zaczyna się znacznie wcześniej, niż trafiają oni na rynek pracy.
Jak wskazał, w Polsce istnieje stosunkowo niewielka grupa osób regularnie uprawiających sport, które z czasem angażują się w niego coraz bardziej. Poza nią pozostaje jednak większość społeczeństwa. – Obracamy się w takiej banieczce, w której jest ok. 30 proc., może 36 proc. osób. Ale to są ludzie, którzy są zaangażowani – zauważył.
Zdaniem mistrza olimpijskiego jednym z największych zaniedbań jest niewystarczające wsparcie aktywności fizycznej dzieci w pierwszych latach życia, kiedy najłatwiej rozwijać sprawność ruchową i budować pozytywne skojarzenia ze sportem. Później aktywność coraz częściej przegrywa z obowiązkami szkolnymi i przygotowaniami do egzaminów.
Korzeniowski podkreślał, że Polska nie cierpi wyłącznie na niedobór infrastruktury sportowej. W ostatnich latach samorządy wybudowały wiele boisk, basenów i innych obiektów, ale część z nich pozostaje niewykorzystana.
Problemem jest brak odpowiednio przygotowanych osób, które potrafiłyby organizować zajęcia i zachęcać do uczestnictwa. Dlatego jego zdaniem budowa kolejnych obiektów nie wystarczy – potrzebna jest przede wszystkim zmiana podejścia do edukacji fizycznej.
Zdrowy pracownik to korzyść dla całej firmy
O ile zmiany w edukacji mogą przynieść efekty dopiero po latach, o tyle miejscem, w którym można działać już teraz, są zakłady pracy. Jak wskazywała Kinga Kołodziej, pracodawcy coraz częściej dostrzegają, że kondycja fizyczna i psychiczna pracowników ma bezpośrednie znaczenie dla funkcjonowania przedsiębiorstwa. Inwestycje w zdrowie mogą ograniczać absencję chorobową, poprawiać efektywność zespołów i zwiększać atrakcyjność firmy na rynku pracy.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o oferowanie kart sportowych czy innych świadczeń pozapłacowych. Równie istotna jest kultura organizacyjna, która pozwala pracownikom rzeczywiście korzystać z takich możliwości. Presja wyników, nadgodziny i duże obciążenie obowiązkami często utrudniają bowiem znalezienie czasu na ruch.
Przedstawicielka Benefit Systems zwróciła również uwagę, że nie wszystkie przedsiębiorstwa mają jednakowe możliwości finansowania takich rozwiązań. Szczególnie trudna jest sytuacja mniejszych firm, dlatego jej zdaniem warto rozważyć mechanizmy zachęcające sektor MŚP do inwestowania w zdrowie pracowników.
Prof. Lubowiecki-Vikuk zaproponował z kolei popularyzację tzw. przekąsek ruchowych, czyli krótkich przerw na aktywność w trakcie dnia pracy. Podkreślał również znaczenie ruchu dla zdrowia psychicznego i integracji społecznej. W starzejącym się społeczeństwie, w którym przybywa osób żyjących samotnie, wspólne zajęcia sportowe mogą być sposobem nie tylko na utrzymanie sprawności, ale również na przeciwdziałanie izolacji.
Ulgi podatkowe czy edukacja
Choć uczestnicy debaty zgodzili się, że potrzebne są działania systemowe, różnili się w ocenie najbardziej skutecznych instrumentów.
Prof. Lubowiecki-Vikuk przekonywał, że sama edukacja może okazać się niewystarczająca. Przywołał wyniki badań aktywnych zawodowo Polaków, zgodnie z którymi 67 proc. respondentów oczekuje wsparcia państwa w podejmowaniu aktywności fizycznej, na przykład poprzez ulgi podatkowe.
Zwolenniczką zachęt finansowych jest również Kinga Kołodziej, która wskazywała na możliwość wykorzystania istniejących mechanizmów, w tym zakładowego funduszu świadczeń socjalnych.
Robert Korzeniowski zaproponował rozwiązanie łączące wsparcie finansowe z aktywizacją całych rodzin. Wskazał przykład Suwałk, gdzie wprowadzono roczny bon o wartości 1000 zł, który rodziny mogą przeznaczyć na usługi sportowe. Jego zdaniem podobne instrumenty mogłyby również pobudzać lokalny rynek usług sportowych.
Profilaktyka potrzebuje strategii
Ważnym wątkiem debaty była odpowiedzialność państwa za tworzenie warunków sprzyjających aktywności fizycznej.
Senator Agnieszka Gorgoń-Komor podkreślała, że profilaktyka nie może ograniczać się do pojedynczych kampanii. Konieczna jest współpraca instytucji publicznych, środowiska medycznego, samorządów i pracodawców.
Jednym z proponowanych przez nią rozwiązań było silniejsze powiązanie profilaktyki z medycyną pracy. Badania profilaktyczne mogłyby stać się okazją do systematycznej oceny stylu życia pracowników i przekazywania zaleceń dotyczących aktywności fizycznej. Senator postulowała także stworzenie ogólnopolskiego programu wspierania ruchu, realizowanego niezależnie od zmian politycznych.
W tym duchu wypowiadał się także Robert Korzeniowski, który zaproponował zawarcie ponadpartyjnego porozumienia na rzecz zdrowia i sprawności Polaków. Jego zdaniem podstawą takiej strategii powinna być współpraca trzech resortów: sportu i turystyki, zdrowia oraz edukacji, wspieranych przez organizacje pozarządowe i biznes.
– Zapominamy o tym, że postęp ekonomiczny, jakiego doświadczamy dzisiaj, jest oparty jednak na tkance ludzkiej. To nie maszyny, nie technologie, tylko za tym wszystkim stoi człowiek – przekonywał.
Z podobnym wnioskiem wyszła przedstawicielka Benefit Systems. – Skala problemu bezruchu wymaga wspólnego działania administracji publicznej, biznesu i ekspertów zdrowia. W Benefit Systems współpracujemy z dziesiątkami tysięcy pracodawców i prawie 2 mln użytkowników kart MultiSport. Dlatego wierzymy, że doświadczenia sektora prywatnego mogą stać się ważnym elementem ogólnopolskiego porozumienia na rzecz większej aktywności Polaków i ograniczenia kosztów społecznych oraz zdrowotnych związanych z bezruchem – mówiła Kinga Kołodziej.
Uczestnicy debaty podkreślali, że konsekwencje niewystarczającej aktywności fizycznej będą szczególnie dotkliwe w obliczu zmian demograficznych. Starzejące się społeczeństwo oznacza bowiem rosnącą potrzebę utrzymywania sprawności, samodzielności i zdolności do pracy przez coraz dłuższy czas.
Dyskusja pokazała jednak, że nie ma jednego rozwiązania, które pozwoli szybko odwrócić niekorzystne tendencje. Dlatego potrzebne jest połączenie różnych działań – zachęt finansowych, aktywności pracodawców, edukacji, najlepiej od najmłodszych lat, i zaangażowania wielu środowisk. Bez tego aktywność fizyczna może pozostać domeną stosunkowo niewielkiej grupy Polaków, podczas gdy koszty braku ruchu nadal będzie ponosić całe społeczeństwo.