Przez wiele lat o konkurencyjności państw decydowały koszty siły roboczej, infrastruktura umożliwiająca sprawną logistykę czy ułatwienia oferowane inwestorom w zamian za lokowanie fabryk na terytorium danego kraju. Dziś te czynniki wciąż mają wielkie znaczenie, ale na pierwszy plan wysuwają się nowe, które wymuszają przebudowę myślenia o konkurencyjności i działania inne niż do tej pory. Dyskutowali o tym uczestnicy panelu „Nowa architektura wzrostu: skąd brać przewagi konkurencyjne w zmieniającym się świecie?”.

– Nie jesteśmy krajem, który zdobywa medale w każdej dyscyplinie. Mamy wybrane dziedziny, w których mamy szanse medalowe, i na nich powinniśmy się skupić: zaistnieć w nich i zbudować własny ekosystem – takim porównaniem rozpoczął dyskusję Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.

Jak podkreślał, idealnym przykładem mogą być półprzewodniki: Europa nie ma ani surowców do ich wytwarzania, ani mocy produkcyjnych. A w przyszłości zdolność produkcji półprzewodników mogłaby być filarem naszej suwerenności gospodarczej.

– Potrzebujemy produkcji suwerennych technologii, a zatem inwestorów, którzy mogliby transferować technologie, tworzyć centra badawczo-rozwojowe, wykorzystywać potencjał polskich uczelni i specjalistów – dowodził Michał Jaros.

Zdaniem Alice Wells, executive vice president w ExxonMobil oraz byłej ambasador USA w Jordanii, Polska ma wiele atutów: choćby niesamowite możliwości przemysłowe czy położenie na skrzyżowaniu łańcuchów dostaw w Europie.

– Ale jesteście przytłoczeni tym, co narzuca Unia Europejska. Europa dokładnie wskazuje, jak mają przebiegać drogi, którymi ma podążać zmieniający się biznes, a powinna wskazywać cele i pozwalać, by firmy same decydowały o innowacjach i dostarczały efekty – wskazywała Alice Wells. – Polska ma szansę odwrócić ten model, przyczynić się do zmiany w całej Europie – zachęcała.

Istotną częścią obrazu całości jest rynek kapitałowy, o którym opowiadał Jacek Jastrzębski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. – 80 proc. oszczędności trzymamy na rachunku bankowym albo ulokowaliśmy w nieruchomościach – mówił.

To efekt wcześniejszego podkreślania ryzyka, jakie wiąże się z inwestowaniem na rynkach finansowych. – Musimy odczarować rynek kapitałowy, by pierwszym skojarzeniem nie było ryzyko, lecz potencjalne korzyści. Nie da się też budować silnego rynku kapitałowego bez środków gromadzonych przez fundusze emerytalne. USA czy Szwecja to przykłady krajów, które dzięki nim budowały siłę tego rynku – dodawał Jacek Jastrzębski.

Innym filarem przyszłego wzrostu jest infrastruktura telekomunikacyjna. – Przed nami nowa epoka, związana z AI – technologią tysiąckrotnie bardziej wymagającą ze względu na połączenie infrastruktury komunikacyjnej i informatyki, które będą się przekładać na możliwość budowania na jej bazie przewag konkurencyjnych – wskazywał Jacek Kunicki, członek zarządu Orange Polska ds. finansów.

Jak przy tym zauważył, pod względem „twardej” infrastruktury Polska nie ma się czego wstydzić. 5G dociera do ponad 90 proc. mieszkańców, a szybki internet szerokopasmowy – do ok. 80 proc. gospodarstw domowych. Ale wykorzystanie tych technologii, zwłaszcza w sektorze małych i średnich firm, które przez lata były fundamentem wzrostu gospodarczego Polski, kuleje. – To będzie podstawowy motor gospodarki: wskazanie, jak rozszerzyć proces cyfryzacji z dużych firm na te małe i średnie – podkreślił Jacek Kunicki.

Perspektywę sektora farmaceutycznego przedstawił Michał Byliniak, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma.

– Dziś Polska jest na dziewiątym miejscu rankingu krajów, w których firmy medyczne lokują badania kliniczne. Mamy potrzebne ku temu kadry i ośrodki. Ale takie badania to inwestycje krótkoterminowe: szybko się je zamyka i przenosi – wskazywał Michał Byliniak. A na świecie właśnie trwa cicha rewolucja w tym zakresie. Wiele państw – na czele z USA – naciska, by rodzime koncerny z tej branży inwestowały u siebie, a nie za granicą.

Wiele zależy od regulacji prawnych. – W kontraktach inwestorskich słowem kluczem było OCB, ordinary course of business – zastrzeżenie zakładające, że inwestycja będzie przebiegać zgodnie z założeniami biznesowymi. Ale dziś zbyt wiele się dzieje na świecie i w otoczeniu zewnętrznym biznesu, by taka klauzula miała sens – zwróciła uwagę Katarzyna Bilewska, managing partner w kancelarii BLSK Kozłowski i Wspólnicy.

Zawodzi też otoczenie regulacyjne w Polsce. Nie istnieje strategia rozwoju sfery prawnej inwestowania, nie ma klarownych priorytetów – czy są nimi firmy, pracownicy, czy może konsumenci. – Nie wiadomo, czy za rok lub dwa nie pojawi się pomysł prawny, który diametralnie przesunie poziom ryzyka inwestycji – dodała Katarzyna Bilewska.

Michał Jaros zauważył, że zainteresowanie inwestorów Polską nie maleje. – Jesteśmy w UE i w NATO, nawet wojna tuż za naszą granicą nie jest czynnikiem, który znacząco by to zainteresowanie ograniczał – podkreślał. – Ale jeżeli chcemy utrzymać silną Europę, musimy chronić naszą produkcję przemysłową. Nie ma innego wyjścia niż bariery celne, które ograniczą napływ towarów z całego świata. Musimy też nieść deregulację całej Europie – podsumował wiceminister rozwoju i technologii.