Tradycyjne, punktowe podejście do planowania i zarządzania sektorem musi ostatecznie ustąpić miejsca nowoczesnym, elastycznym mechanizmom rynkowym oraz ścisłej, wielopoziomowej koordynacji międzysektorowej, bez której dalszy stabilny rozwój kraju stanie pod dużym znakiem zapytania – taki wniosek płynie z debaty „Energia, która nie blokuje rozwoju. Sieci, magazyny i odporność systemu – wyzwanie dla nowoczesnej energetyki”, która odbyła się w ramach konferencji EFNI w Sopocie.
Wyzwań jest sporo, najważniejszym jest jednak zapewnienie nieograniczonego dostępu do energii elektrycznej. Zadanie jest niełatwe, bo elektryfikują się kolejne sektory gospodarki, powstają na dużą skalę energochłonne centra danych i zużycie energii elektrycznej jest coraz większe. Tylko od stycznia do września tego roku wzrost wyniósł rok do roku 4 proc. Proces ten będzie postępował. Jednocześnie Polska stopniowo odchodzi od węgla, który przez dekady był trzonem miksu energetycznego w kraju. Rośnie liczba odnawialnych źródeł energii, które są uzależnione od pogody. Trzeba je więc stabilizować, przejściowo jeszcze elektrowniami węglowymi, ale także jednostkami gazowymi, magazynami energii a docelowo – atomem. – Powinniśmy skupić się na celu, jakim jest elektryfikacja gospodarki, i wszystkimi metodami zmierzać do tego, żeby nie zawieść, żeby nie wprowadzić ograniczeń. Przez te ograniczenia rozumiem również kwestie kosztowe, bo cena energii też jest niezwykle istotna – mówił Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
Uczestnicy debaty „Energia, która nie blokuje rozwoju. Sieci, magazyny i odporność systemu – wyzwanie dla nowoczesnej energetyki”
System – składowa elementów
Magdalena Kamińska, prezes Energi, podkreślała, że kluczem do sukcesu jest szeroko pojęta koordynacja – od spójnych regulacji prawnych i dostępu do atrakcyjnego finansowania, aż po pozyskanie skalowalnych, efektywnych kosztowo technologii. Przez ostatnie lata dużo udało się już zrobić, ale transformacja wciąż jest w toku. W miarę zaawansowania procesu przesuwają się też punkty ciężkości. – Kiedyś dążyliśmy do tego, by zwiększać w systemie udział energii odnawialnej. Dziś możemy pochwalić się konkretnymi sukcesami, przekroczyliśmy próg 50 proc. mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach energii. Natomiast wyzwaniem staje się skoordynowanie podaży i popytu w jednostce czasu – mówiła prezes Energi.
To generuje koszty systemowe, które oddziałują na całą gospodarkę i przekładają się na zmienne ceny energii ponoszone przez odbiorców. Remedium na tę sytuację, zdaniem Kamińskiej, miałaby być przemyślana budowa rynkowej elastyczności, intensywny rozwój wielkoskalowych i przydomowych magazynów energii oraz wdrażanie zaawansowanych systemów predykcyjnych opartych na sztucznej inteligencji, które pozwolą precyzyjnie prognozować zachowania systemu w czasie rzeczywistym.
Renata Mroczek, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, podkreślała, że brak całościowego projektowania przemian sektora jest poważnym błędem. – To jakby patrzeć na puzzle. Widzimy wycinki rzeczywistości i tam kierujemy wszystkie wojska, tymczasem umyka nam z pola widzenia pełen obraz. Musimy uświadomić sobie, że system energetyczny jest jednym organizmem, bardzo skomplikowanym, posiadającym wiele kluczowych organów, które pracują na rzecz całości – mówiła. Zwracała też uwagę na kwestie związane z bezpieczeństwem. – Ten komponent nie powinien nam nigdy znikać z pola widzenia. My dziś za mało mówimy o bezpieczeństwie, a za dużo o oczekiwaniach adresowanych w kierunku cen energii, cen gazu. Choć oczywiście te ceny są niezmiernie istotne dla rozwoju gospodarki. Na moim biurku leżą wnioski taryfowe i wiem, jak duża odpowiedzialność wiąże się z podejmowaniem decyzji w zakresie cen – mówiła.
Uczestnicy dyskusji zaznaczali, że koordynacja jest niezbędna na poziomie rządowym, biznesu, samorządów, organizacji zrzeszających przedsiębiorców. – Trzeba wypracować cały potężny pakiet różnego typu działań, które sprawią, że ten system będzie działał jak jedna wielka maszyna, która idzie do przodu w sposób spójny, jednorodny. A to nie jest proste – zaznaczał Eryk Kosiński, wiceprezes ds. korporacyjnych Enei. – Bez pewnych reguł i ścisłego nadzoru państwa się nie obędzie. W tym przypadku pełna wolność w ogóle nie ma zastosowania – zaznaczał.
Nowa rzeczywistość, nowe podejścia biznesowe
Magdalena Kamińska podkreślała, że transformacja to ogromne wyzwanie, ale też szansa. Mądrze zarządzane przedsiębiorstwa mogą budować swoje przewagi również w oparciu o zróżnicowane doświadczenia. Odniosła się do rozwoju spółdzielni energetycznych, których powstawanie ogranicza popyt na energię z systemu, co z tradycyjnego sprzedażowego punktu widzenia można by uznać za pewne obciążenie dla bilansu firm energetycznych. W tej sytuacji warto jednak, jak wskazywała prezes Energi, aktywnie poszukiwać nowych, innowacyjnych modeli biznesowych.
I tak na przykład Energa uważnie bada możliwości stworzenia konkretnych produktów, które stanowić mogą realną ofertę dla rozwijających się spółdzielni energetycznych. Skoro nie posiadają one własnego, zaawansowanego zaplecza technicznego ani specjalistycznej wiedzy z zakresu utrzymania złożonych aktywów, profesjonalne spółki obrotu i dystrybucji mogą zaoferować im kompleksowe wsparcie – od pomocy na etapie developmentu nowych projektów, po profesjonalny asset management i bieżące utrzymanie techniczne instalacji. Takie kreatywne podejście do biznesu pozwala przekształcić potencjalne obciążenie w stabilne źródło przychodów, nie generując przy tym strat dla całej grupy kapitałowej.
Kolejnym kluczowym obszarem, na który zwróciła uwagę prezes Energi, jest potrzeba niwelowania wahań na rynku bilansującym, których bezpośrednie przeniesienie na klientów końcowych w postaci podwyżek cen jest po prostu niemożliwe ze społecznego i gospodarczego punktu widzenia. – Co możemy robić? Zachęcić klienta, żeby konsumował energię, kiedy jest jej nadmiar w systemie. Stąd propozycja cen dynamicznych, taryf dynamicznych. Pracujemy nad tym, by to nie była tylko dwuzmianowa czy weekendowa strefa, ale oferta dopasowana tak, żeby klient w dwóch obszarach – dystrybucyjnym i konsumpcji energii elektrycznej – znajdował bodźce do konsumowania energii w momencie, kiedy jest jej w systemie najwięcej, a więc kiedy jest ona najtańsza – informowała Magdalena Kamińska. W ten sposób konsumenci mogą płynnie przekształcać się w świadomych uczestników rynku, którzy zyskują na elastycznym dostosowywaniu swojego zapotrzebowania, jednocześnie ratując cały krajowy system przed kosztownymi przeciążeniami.
Pieniądze i równowaga
W szerokim nurcie debaty nie zabrakło też odniesień do gigantycznych nakładów inwestycyjnych, jakie wiążą się z przeprowadzeniem transformacji. – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej od wielu lat zapewnia finansowanie, priorytetyzując działania w sektorze elektroenergetyki i ciepłownictwa. Budżet funduszu jest całkiem duży, w tym roku wynosi 37 mld zł, ponad 80 proc. tej kwoty trafia na transformację niskoemisyjną – mówiła Dorota Zawadzka-Stępniak, prezes NFOŚiGW. Podkreślała jednocześnie, że publiczne subsydia mają stymulować rozwój prywatnego rynku i wymuszać powstawanie rynkowych innowacji, ale nie zastępować naturalnej przedsiębiorczości. Fundusz wspomaga rozwój konkretnych sektorów, jak choćby obecnie magazynów energii. Ogłaszane programy pozwalają skokowo zwiększyć zasięg konkretnych technologii czy rozwiązań.
Grzegorz Onichimowski zwracał uwagę na rynkową nierównowagę, jeśli chodzi o rozwój poszczególnych źródeł OZE. Podkreślał, że niezrozumiałe jest ograniczanie rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie, która jest efektywna kosztowo i wydajna. Moc zainstalowana w fotowoltaice wynosi blisko 30 GW, tymczasem w przypadku lądowych wiatraków to 11 GW. – To jest zdecydowany przechył na jedną stronę. Musimy to zmienić. (…) Nie potrafimy wokół tej branży stworzyć takiego pozytywnego klimatu, jak udało się to zrobić w przypadku energetyki jądrowej – mówił. Jego zdaniem jest to w dużej mierze efekt dezinformacji. Polskie społeczeństwo jest na nią bardzo podatne, a wokół wiatraków narosło wiele mitów.
Zróżnicowana i rozproszona energetyka jest pożądana z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Zwłaszcza w tak niespokojnych czasach jak obecne, gdy za polską granicą trwa regularna wojna. Rozwój OZE uniezależnia nas częściowo od importu surowców energetycznych, a rozproszenie jednostek wytwórczych sprawia, że stajemy się mniej podatni na skutki awarii czy wręcz fizycznego zagrożenia dla infrastruktury.
Sektor jest w trakcie gruntownych przemian. Przebudowa systemu wiąże się z wieloma wyzwaniami związanymi z ogromnymi nakładami, rewolucją technologiczną, bezpieczeństwem. Do tego dochodzą geopolityczne wstrząsy, które przekładają się na rynki energii. Cel jest jednak jasno nakreślony – złożony system elektroenergetyczny powinien być transformowany w kierunku źródeł mniej emisyjnych niż dotychczas stosowane bloki węglowe oraz źródeł zeroemisyjnych. Sukces tego przedsięwzięcia zależeć będzie od determinacji, mądrej koordynacji działań, odwagi w podejmowaniu trudnych decyzji regulacyjnych oraz ścisłej współpracy państwa, biznesu i świadomych konsumentów.