Polskie firmy wskazują na nadmiar regulacji dla biznesu. Jak to zmienić?

Przyjechaliśmy na EFNI z dwoma poważnymi tematami związanymi z regulacjami. Przede wszystkim nam, jako organizacji Eko Cykl, zależy na tym, aby zastopować nacjonalizację sektora gospodarki odpadami. Mam na myśli projekt ustawy UC100, który w miejsce odpowiedzialności za procesy, za efektywność zbiórki i recyklingu wprowadza opłaty quasipodatkowe, które mają zastąpić ekoprojektowanie i ekomodulację. Naszym celem jest zmiana systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, ale nie taka, która spowoduje nacjonalizację i odejście od efektywności surowcowej, która będzie rewolucją zaprzepaszczającą dorobek 25 lat funkcjonowania organizacji odzysku opakowań. Jesteśmy za tym, żeby zmieniać system ewolucyjnie, doskonalić to, co zostało już wypracowane, rozwijać procesy, ale w ramach reguł, które proponuje Unia Europejska. Czyli żeby to był system wolnorynkowy, w którym przedsiębiorca sam decyduje o tym, z jakim podmiotem będzie realizował swoje obowiązki, i o tym, czy będzie rozwijał ekologiczne opakowania i ekologiczne produkty, czy też będzie ponosił większe koszty, bo z jakiegoś powodu na przykład jego opakowanie musi być mniej prośrodowiskowe. O to walczymy.

Drugim tematem jest brak ochrony prawnej przedsiębiorców przed hejtem w sieci. Mówi się już coraz częściej o mobbingu wobec pracodawców i w tej sprawie zbieramy podpisy pod petycją do premiera Donalda Tuska.

Odpowiadamy zatem na dwa groźne zakłócenia w prawidłowym realizowaniu wolnorynkowych obowiązków przez sektor prywatny, głównie MŚP, który jest znaczącym wytwórcą PKB w Polsce.

Regulator słucha głosu biznesu w tych sprawach?

Niestety, odnosimy wrażenie, że dialog gdzieś po drodze został zapomniany. Uważamy, że szczególnie w resorcie klimatu i środowiska zupełnie nie funkcjonuje ocena skutków regulacji. To jest martwy załącznik. Co więcej, my, jako przedsiębiorcy, zgłosiliśmy w tym dialogu ponad 1700 uwag do tego projektu i niestety nie zostały one w żaden sposób rozpatrzone. Widzimy, że projekt UC100 nadal jest forsowany, a nie ma dialogu i rozmów na temat racjonalnych elementów, które podnosimy w tej dyskusji.

Jakie są waszym zdaniem największe zagrożenia, jakie niesie ze sobą ten projekt?

Z perspektywy konsumentów największym zagrożeniem jest to, że w systemie, który obecnie pobiera ok. 1–1,5 mld zł opłat od wprowadzających na rynek oraz importerów i przekazuje je do recyklerów, do posiadaczy odpadów i do gmin w celu zapewnienia recyklingu zebranych opakowań, opłata ma być zwiększona trzy–pięciokrotnie. To znaczy, że zostanie pobrane ok. 5 mld zł, co znajdzie odzwierciedlenie w cenach produktów. Wiadomo, że wprowadzający przedsiębiorcy – małe, średnie i duże firmy – będą musieli te koszty pokryć, a zrobią to, dodając te opłaty do cen swoich wyrobów. To jedno zagrożenie, czyli projekt scentralizowanego pobierania opłat, jest bardzo inflacjogenne. Drugie dotyczy tego, że w takim odgórnie sterowanym systemie przedsiębiorcy stracą motywację do tego, by chronić środowisko. Bez względu na to, co zrobią, będzie od nich pobierana opłata – bez odpowiedzialności, bez wpływu na realizację kwestii efektywności surowcowej, recyklingu, efektywności logistycznej zbiórki odpadów po wprowadzonych przez nich na rynek produktach w opakowaniach.

Wspomniała pani o unijnych przepisach, na których należałoby się wzorować. Co w tej sytuacji z konkurencyjnością polskich firm, jak bardzo będą odstawać od podmiotów zagranicznych?

Mamy tu bardzo kuriozalną sytuację, gdyż w większości państw Unii Europejskiej funkcjonują systemy wolnorynkowe, czyli takie, jakie funkcjonowały w Polsce przez ostatnie 25 lat. W tej chwili to, co zostało zaproponowane w projekcie UC100, jest systemem, który totalnie odchodzi od zasad wolnego rynku, od decydowania, z kim dany przedsiębiorca będzie chciał realizować swoje obowiązki. Czyli jeśli uzna, że jakiś system czy rozwiązanie w tym systemie są nieefektywne, nie ma wyboru, nie może go zmienić, po prostu bez względu na to, czy sposób wydatkowania jego pieniędzy mu się podoba, czy nie, musi dalej wpłacać opłaty do systemu bez faktycznej rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Jego rozszerzenie odpowiedzialności jest fikcją, gdyż nie będzie miał zupełnie głosu w sprawie tego, jak będą wydatkowane te środki.

To się przełoży na konkurencyjność naszych firm za granicą?

Może się przełożyć. Dlatego że firmy w innych państwach mają ten wybór, mają możliwość wpływania na efektywność wydatkowania tych środków. Co będzie, jeśli faktycznie odgórnie zostanie ustalona pobierana kwota? Teraz np. w Polsce organizacje odzysku przyjmują na siebie ciężar wahań cen surowców wtórnych. Jeśli są one niższe, dopłaty do dokumentów potwierdzających recykling są wyższe. W ten sposób rynek się reguluje. Jeśli u nas system będzie sterowany odgórnie, a w pozostałych krajach UE pozostanie wolnorynkowy, to faktycznie stracimy konkurencyjność w stosunku do podmiotów unijnych.

A gdyby miała pani wskazać jedną zmianę, która pozwoliłaby zbudować w Polsce silny sektor gospodarki odpadami, to co by to było?

Moim zdaniem najważniejsze jest to, żebyśmy odeszli od myślenia, że odpowiedzialność środowiskowa jest w opozycji do przedsiębiorczości czy do możliwości organizowania efektywnych surowcowo łańcuchów dostaw. W tej chwili odnosi się wrażenie, że wszystko, co jest związane z ochroną środowiska, to kara albo dodatkowe obciążenie. Jeśli byśmy odeszli od tego myślenia i zaczęli projektować te procesy, by poszukiwać możliwości uzyskiwania korzyści z odpowiedniego gospodarowania surowcami, to wtedy mielibyśmy do czynienia z czystym środowiskiem, którego zapewnienie jest naszym obowiązkiem. Firmom zależałoby na tym, żeby konkurować proekologicznymi produktami czy opakowaniami i w ten sposób walczyć o klientów. Klienci doceniliby troskę o zdrowie środowiskowe przez tak korzystające ze środowiska firmy, decydując się na ich produkty. Koszty ochrony środowiska teraz przekładają się na dużo niższe koszty opieki zdrowotnej ponoszonej przez społeczeństwo w przyszłości. A sektor gospodarki odpadami w Polsce jest silny – jesteśmy jednym z najczystszych państw w Europie i na świecie. W tej chwili walczymy o jakość powietrza i akwenów. Walczymy także o wolność słowa z poszanowaniem dóbr osobistych przedsiębiorców. EFNI to idealne miejsce na tego typu debaty.

—not. jer