Budownictwo obronne na pierwszy rzut oka kojarzy się ze schronami i umocnieniami. Czym tak naprawdę jest?
W przestrzeni publicznej najczęściej mówi się o doraźnych miejscach schronienia, takich jak piwnice w budynkach mieszkalnych, bo to właśnie ten element najmocniej przebił się do mediów. Tymczasem budownictwo związane z obronnością państwa to znacznie szerszy obszar, obejmujący cały obszar budownictwa infrastrukturalnego i obiektów kubaturowych specjalnego przeznaczenia. To nie tylko schrony, ale także budownictwo liniowe, takie jak drogi, lotniska i pasy startowe, a także tunele, mosty i inne elementy infrastruktury krytycznej. Do tego dochodzą obiekty przeznaczone do składowania sprzętu wojskowego oraz rezerw strategicznych. Istotnym elementem są również obiekty związane z ochroną i wsparciem ludności cywilnej, w tym migrantów – cały system zabezpieczeń i infrastruktury wspierającej zarządzanie kryzysowe. W efekcie mówimy o bardzo szerokim katalogu inwestycji. Co ważne, w ten obszar zaangażowanych jest wielu inwestorów i instytucji: wojsko, policja, Państwowa Straż Pożarna, Straż Graniczna, ale też samorządy, które dysponują istotną częścią środków i realizują część zadań. Właśnie na poziomie samorządowym pojawia się jednak szczególne wyzwanie. Choć część decyzji i procedur jest scentralizowana, co ułatwia zarządzanie na szczeblu krajowym, to w przypadku jednostek lokalnych i zamówień publicznych presja i ryzyko decyzyjne są znacznie większe. Samorządy często obawiają się podejmowania odważniejszych decyzji inwestycyjnych w tym obszarze.
Jaka jest rola Grupy Saint-Gobain w budownictwie obronnym?
W Polsce mamy 25 zakładów i ok.7000 pracowników. Jeśli chodzi o budownictwo obronne, kluczowym pojęciem jest niezawodność. To słowo dobrze oddaje istotę sprawy: chodzi o zapewnienie, że infrastruktura działa właściwie, tunele spełniają swoją funkcję ochronną, a materiały strategiczne są odpowiednio zabezpieczone i składowane. Taki obiekt musi być po prostu solidnie i niezawodnie wykonany. Dysponując szerokim portfolio produktów – między innymi dodatkami do betonu – możemy wpływać na właściwości materiału, tak aby pracował on odpowiednio w różnych warunkach, np. przy niższych lub wyższych temperaturach. To z kolei przekłada się na trwałość i niezawodność całej konstrukcji. Zwracamy też uwagę, aby inwestorzy nie kierowali się wyłącznie zasadą „trzeba wybudować, bo są środki”, ale żeby myśleli o jakości i długofalowej trwałości realizacji. W budownictwie obronnym to szczególnie istotne. Tu nie ma miejsca na kompromisy jakościowe.
Coraz częściej w kontekście budownictwa obronnego pojawia się pojęcie „dual-use”, czyli obiektów wykorzystywanych zarówno do celów cywilnych, jak i obronnych. Czy angażują się państwo w tego typu przedsięwzięcia?
Jesteśmy w nie zaangażowani i bardzo zależy nam na tym, aby projektowanie takich obiektów odbywało się w sposób przemyślany i odpowiedzialny. Dobrym przykładem są rozwiązania funkcjonujące w Finlandii. Tam powstają obiekty, które w czasie pokoju pełnią funkcje komercyjne, na przykład sal koncertowych czy przestrzeni spotkań biznesowych, a w sytuacji zagrożenia mogą zostać szybko przekształcone w schrony. To podejście zakłada, że budynek powinien być rentowny na co dzień, a jednocześnie gotowy do zmiany funkcji w razie potrzeby. W Polsce takich realizacji wciąż jest niewiele, jednak jeśli mają się rozwijać, kluczowe będzie ich właściwe zaprojektowanie. Tym bardziej że skala planowanych nakładów jest znacząca – mówi się nawet o 25 miliardach złotych.
Czy obserwują państwo rosnące zainteresowanie takimi rozwiązaniami na rynku?
Jesteśmy dopiero na początku tej drogi i pozostajemy otwarci na dyskusję. Na razie nie napływa jeszcze wiele szczegółowych zapytań dotyczących konkretnych rozwiązań projektowych, jednak systematycznie budujemy kompetencje w tym obszarze, czerpiąc z doświadczeń innych krajów. Robimy to po to, aby móc wspierać projektantów, inwestorów oraz generalnych wykonawców w tworzeniu obiektów dual-use w sposób świadomy i dobrze przemyślany.
Niedawno Ministerstwo Aktywów Państwowych przedstawiło definicję local content. Jak oceniają państwo ten kierunek zmian?
Muszę nieskromnie przyznać, że jako przedstawiciel Saint-Gobain byłem jednym z inicjatorów dyskusji o local content. Wynika to z rosnącej presji ze strony importerów spoza Unii Europejskiej, która prowadzi do stopniowej deindustrializacji – zarówno w Polsce, jak i w całej UE. Liczne raporty wskazują, że ten trend należy odwrócić, i wierzymy, że jest to możliwe. Aby skutecznie przeciwdziałać deindustrializacji, Unia Europejska powinna wspierać własnych producentów oraz produkty. Zaproponowana przez Ministerstwo Aktywów Państwowych definicja komponentu krajowego jest dla nas akceptowalna i wydaje się rozsądna. Zakłada ona m.in., że pracownicy powinni być zatrudnieni w Polsce, podatki płacone w kraju, a firma odpowiednio długo obecna na rynku i zarejestrowana w Polsce. Warto jednak pamiętać, że znaczna część sektora wykonawczego i producentów materiałów budowlanych ma swoje centrale poza Polską, na przykład w Hiszpanii, Francji czy Niemczech. Nie oznacza to jednak, że firmy te nie są częścią polskiej gospodarki. Jeśli prowadzą tu działalność produkcyjną, zatrudniają pracowników i inwestują, realnie wspierają rozwój przemysłu oraz przeciwdziałają deindustrializacji.
Minister Wojciech Balczun przedstawił konkretne parametry dotyczące local content. Na ile można uznać państwa za producenta wpisującego się w tę definicję?
Najchętniej powiedziałbym, że w 100 procentach, choć oczywiście wiele zależy od ostatecznej interpretacji przyjętych kryteriów. W obszarach takich jak zatrudnienie czy podatki spełniamy te warunki bez zastrzeżeń. Działamy w Polsce od ponad 30 lat, co również wpisuje się w założenia definicji. Centrala Saint-Gobain w Polsce mieści się w Warszawie, w Varso Tower. To właśnie tam pracuje zarząd i stamtąd kierujemy kluczowymi obszarami działalności, czyli produkcją, finansami czy HR. Z tej perspektywy spełniamy także ten istotny element definicji. Otwarte pozostaje jednak pytanie, jak dokładnie będzie on interpretowany w praktyce. Jesteśmy przekonani, że globalna wiedza i innowacje wypracowywane w ramach grupy są w Polsce bardzo efektywnie wykorzystywane. Dlatego w naszej ocenie w pełni wpisujemy się w ideę local content.