Nowy ośrodek, połączony z dotychczasową stacją narciarską Wierchomla, będzie kusił trzykilometrową nartostradą. Zbudowała ją spółka Dwie Doliny Wierchomla-Muszyna nakładem 40 mln zł, z czego 13 mln zł pochodziło ze środków UE.
– Zacznie funkcjonować już w grudniu. Do jej obsługi wybudowaliśmy dwa dodatkowe wyciągi. W sumie w Wierchomli będzie ich już 12, o łącznej przepustowości 12 tys. osób na godzinę – mówi Piotr Stalęga, rzecznik prasowy spółki Dwie Doliny.
Firma liczy, że dzięki nowej inwestycji w ciągu dwóch lat uda jej się potroić obroty. W ubiegłym roku wyniosły ponad 20 mln zł. Do spółki oprócz wyciągów i tras zjazdowych należy też hotel spa i restauracja w Wierchomli. Firma ma w planach uruchomienie pensjonatu w Muszynie. – Szacujemy, że przez miejscowość będzie się przewijało 100 tys. narciarzy rocznie. Oznacza to minimum 100 mln zł zostawionych tam przez turystów zimą – mówi Krzysztof Brzeski, prezes spółki.Inne ośrodki także nie zasypiają gruszek w popiele. Strategia spółki Kolej Gondolowa Jaworzyna Krynicka do 2013 r. zakłada zwiększenie liczby obsługiwanych narciarzy z 7 do 10 tys. na godzinę.
– Chcemy uruchamiać nowe wyciągi, ale okazało się, że tereny, na których planowaliśmy to zrobić, są objęte programem Natura 2000. Musieliśmy przygotować szereg opracowań pokazujących, że nasze inwestycje nie zaszkodzą środowisku. Mamy nadzieję, że na przyszły sezon uda nam się uruchomić przynajmniej jeden nowy wyciąg – mówi Jan Łuszczewski, prezes spółki, która ma już osiem wyciągów i kolej gondolową w Jaworzynie Krynickiej. Koszt uruchomienia wyciągu wynosi 7 – 8 mln zł.
Prezes Łuszczewski przyznaje, że w okolicy nowe wyciągi i trasy wyrastają jak grzyby po deszczu. Nie traktuje ich jednak jako zagrożenia. – Mam nadzieję, że dzięki temu zatrzymamy turystów w kraju – wyjaśnia. Szacuje się, że w Polsce jeździ na nartach ok. 5 mln osób.Spółka Kotelnica Białczańska uruchomi tej zimy nową czteroosobową kolej dowożącą na 800-metrową trasę zjazdową. Inwestycja kosztowała ok. 15 mln zł. – Chcemy rozładować kolejki, żeby narciarze nie musieli czekać dłużej niż 10 – 15 minut – mówi Władysław Piszczek, wiceprezes Kotelnicy i sołtys Białki Tatrzańskiej.