Johnson podkreślił, że brytyjskie wsparcie dla Europy i NATO pozostanie "bezwarunkowe i nienaruszalne".
Brytyjski premier zapowiedział, że jego rząd będzie się ubiegał o nowe kompetencje, by móc nakładać sankcje na "osoby i podmioty" powiązane z Federacją Rosyjską.
Johnson nie wykluczył też, że Wielka Brytania może wysłać myśliwce RAF-u i okręty Royal Navy w rejon flanki wschodniej NATO. Dodał jednak, że liczy, iż kryzys wokół Ukrainy uda się załagodzić środkami demokratycznymi.
Premier Wielkiej Brytanii stwierdził, że priorytetem Londynu jest obecnie "stanie przy sojusznikach i udział w odstraszaniu (przed agresją) i dialogu mającego na celu deeskalację kryzysu i zapobiegnięcie katastrofie, jaką byłaby kolejna inwazja Rosji na Ukrainę".
Jeśli Putin rozpocznie kolejną inwazję, zmusi Zachód do zrobienia tego, czego chce uniknąć
Johnson stwierdził, że chciałby, aby Europa i USA przygotowały sankcje gotowe do wprowadzenia w momencie gdy "stopa pierwszego rosyjskiego żołnierza znajdzie się na terytorium suwerennej Ukrainy".
"Z naszej strony brytyjskie sankcje i inne środki będą gotowe na wypadek odnowienia rosyjskiego ataku" - napisał Johnson w "The Times".
Johnson podkreślił też, że Wielka Brytania - we współpracy z NATO - jest "gotowa wysłać więcej wojsk, by zagwarantować bezpieczeństwo sojuszników na flance wschodniej".
Czytaj więcej
Dowództwo duńskiej armii poinformowało, że przygotowuje batalion bojowy, liczący ok. 700-800 żołnierzy, który ma być gotów do włączenia się w dział...
Dodał, że o wsparcie poprosiła Estonia, a Wielka Brytania jest gotowa go udzielić, kierując w rejon tego kraju myśliwce RAF i okręty Royal Navy, a także lotniskowiec HMS Książę Walii.
Johnson dodał, że nie rozumie jak grożenie inwazją Ukrainie miałoby pomóc w realizacji celu prezydenta Władimira Putina, którym jest utrzymywanie sił NATO z dala od Rosji.
"Jeśli rozpocznie kolejną inwazję, zmusi Zachód do zrobienia tego, czego chce uniknąć" - ocenił brytyjski premier.