Precedensem jest uznanie, iż Polak może walczyć przed sądem w Polsce z obrażaniem w niemieckiej gazecie.
Ów Polak to Zbigniew Osewski, którego jeden dziadek zmarł w obozie pracy w Iławie, a drugi był więziony w obozach na terenie hitlerowskich Niemiec.
– Czy mam się godzić na stwierdzenia, że byli więźniami polskich obozów? – pytał po rozprawie w rozmowie z „Rzeczpospolitą" .
Oprócz przeprosin za naruszenie jego dóbr osobistych, jakimi są tożsamość i godność narodowa oraz prawo do poszanowania prawdy historycznej, powód domagał się od niemieckiego wydawcy gazety miliona złotych na cel społeczny.
Jego pozew poparła warszawska Prokuratura Okręgowa, która przyłączyła się do procesu. Nie zdołał jednak przełamać zasady, że ochrony dóbr osobistych może domagać się tylko ten, którego dobra zostały naruszone.