Higieniczny cud nad Wisłą

Strach przed koronawirusem zmusił do skrupulatnego przestrzegania zasad higieny. Efekt: znaczny spadek tzw. chorób brudnych rąk.

Aktualizacja: 11.07.2020 14:09 Publikacja: 09.07.2020 19:19

Higieniczny cud nad Wisłą

Foto: Adobe Stock

Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że od stycznia do marca 2020 r. udzielono 3 332 świadczeń związanych z leczeniem biegunki wywołanej przez rotawirusy. W analogicznym okresie ub.r. było to 11 370. To ponad trzy razy więcej. – Koronawirus ograniczył zapadalność na wiele chorób zakaźnych, co było widać na oddziałach pediatrycznych – potwierdza dr hab. n. med. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Spadek jest widoczny także w innych chorobach. Porównując rok do roku okres od 1.01 do 30.06, można zauważyć o 886 przypadków mniej salmonellozy, 1627 mniej bakteryjnych zakażeń jelitowych, aż cztery razy mniej wirusówek jelitowych oraz siedem razy mniej wirusowego zapalenia wątroby (WZW) typu A.

Wszystkie te schorzenia to tzw. choroby brudnych rąk, przenoszone drogą pokarmową poprzez zjedzenie zakażonych pokarmów i płynów. – To dobitnie pokazuje, że Polacy do tej pory nie myli rąk. Zaczęli dopiero kiedy ten podstawowy zabieg higieniczny stał się „urzędowym" obowiązkiem – komentuje sytuację dr Ernest Kuchar.

Na większe zainteresowanie higieną zwrócił uwagę także prof. Tadeusz M. Zielonka, lekarz i wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Aż miło było patrzeć, gdy na początku epidemii w naszych sklepach zniknęło mydło. Polacy zaczęli myć ręce, które są nośnikiem zakażeń, nie tylko wirusowych. Wcześniej blisko 30 proc. kobiet i 60 proc. mężczyzn nie myło rąk po wyjściu z toalety – zwraca uwagę.

Covidowe obostrzenia ograniczyły nie tylko rozprzestrzenianie się koronawirusa, ale również innych chorób przenoszonych drogą kropelkową. Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – PZH wynika, że w ciągu ostatniego pół roku mniej więcej dwa razy mniej osób zachorowało na szkarlatynę, ospę wietrzną, różyczkę. W przypadku odry, choroby niezwykle zakaźnej, która od niedawna znów jest zmorą pediatrów, wskaźnik zachorowań spadł z 3,74 do 0,06 na 100 tys. ludności.

– To efekt zamknięcia szkół, przedszkoli, odwołania imprez masowych. Po prostu byliśmy w domach i przerwaliśmy drogi transmisji – tłumaczy specjalista. Jak dodaje, ograniczyć rozprzestrzenianie się chorób pomógł też obowiązek noszenia maseczek i utrzymywanie dystansu społecznego. Co ciekawe zmniejszyła się także liczba chorób przenoszonych drogą płciową – dystans 2 m skutecznie chroni nie tylko przed chorobami przenoszonymi drogą kropelkową – komentuje specjalista.

Jak podkreśla dr Ernest Kuchar, mniejsza liczba zakażeń nie oznacza, że w cieniu koronawirusa możemy lekceważyć pospolite choroby zakaźne. – Trzeba powiedzieć jasno, że w czasach pandemii jakakolwiek choroba zakaźna to tragedia. Po pierwsze, wiąże się z pobytem w szpitalu, zwłaszcza zakaźnym, w którym większość miejsc jest zarezerwowanych na leczenie chorych zakażonych koronawirusem – mówi Kuchar. – Po drugie, w sytuacji kiedy zgłaszane przez pacjenta objawy, np. gorączka czy kaszel, są wspólne z infekcją Covid-19, zanim rozpoczniemy leczenie musimy wykluczyć chorobę, przeprowadzając test. Na wyniki się czeka, co wiążę się z opóźnieniem w podjęciu właściwego leczenia – podsumowuje i dodaje, że obecnie hospitalizacje są ciężkie, m.in. z powodu braku odwiedzin.

Diagnostyka i terapie
Tabletka „dzień po” także od położnej. Izabela Leszczyna zapowiada zmiany
Diagnostyka i terapie
Zaświeć się na niebiesko – jest Światowy Dzień Świadomości Autyzmu
Diagnostyka i terapie
Naukowcy: Metformina odchudza, bo organizm myśli, że ćwiczy
Diagnostyka i terapie
Tabletka „dzień po”: co po wecie prezydenta może zrobić ministra Leszczyna?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
zdrowie
Rośnie liczba niezaszczepionych dzieci. Pokazujemy, gdzie odmawia się szczepień