- Musimy być przygotowani na to, że najgorsze jest nadal przed nami - dodał dr Zaczyński.

- Najważniejsza dana to liczba obłożenia łóżek szpitalnych - podkreślał dyrektor szpitala na Stadionie Narodowym w kontekście mniejszej liczby zakażeń koronawirusem wykrywanych w ostatnich dniach.

Dr Zaczyński spodziewa się też "podwójnej kumulacji" w szpitalach po świętach - gdy osoby z "przechodzonym" COVID-19, które nie zgłaszały się do lekarzy w czasie świąt, trafią teraz do szpitali wraz z osobami, u których symptomy dopiero się pojawiły.

- Od początku z szacunkiem podchodziliśmy do tlenu, mamy wszędzie tabliczki z napisem "oszczędzaj tlen" - mówił też dr Zaczyński dopytywany czy w szpitalu na Stadionie Narodowym nie ma problemów z deficytem tlenu.

- Na razie ta instalacja (tlenowa) jest wydolna - dodał. Zapewnił też, że w Szpitalu Narodowym nie wydarzyła się sytuacja taka, jak w szpitalu tymczasowym w Poznaniu, gdzie w związku z awarią instalacji tlenowej trzeba było ewakuować część pacjentów.

- Dopóki liczba osób hospitalizowanych nie zacznie spadać lockdown powinien zostać utrzymany - mówił dr Zaczyński o sytuacji epidemicznej w Polsce. Dyrektor Szpitala Narodowego wyraził opinię, że obostrzenia obowiązujące obecnie w Polsce będą obowiązywać przez cały kwiecień.

Dr Zaczyński ostrzegł też, że jeżeli w czasie majówki doszłoby do gwałtownego luzowania obostrzeń a "pandemia by się rozbujała", wówczas "wakacje stanęłyby pod znakiem zapytania".