Wyniki sondaży przed referendum w Wielkiej Brytanii do samego końca nie pozwalały jednoznacznie przewidzieć, który scenariusz dla swojego kraju wybiorą Brytyjczycy. Raz przychylały się o kilka punktów procentowych na pozostanie w Unii Europejskiej, raz na opuszczenie. Rynki obstawiały jednak definitywnie, że do Brexitu nie dojdzie. Czemu się pomyliły?
- Na to jest bardzo prosta odpowiedź. Na rynku kapitałowym pracuje bardzo dużo rozsądnych osób. Rozsądek podpowiadał pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej – tłumaczy Mariusz Staniszewski.
- To, co się wydarzyło, to jest sprawa polityczna. Ludzie byli karmieni w dużej mierze nieprawdziwymi informacjami – podkreśla.
Nie należy wierzyć również we wszystkie negatywne prognozy dot. danych makroekonomicznych w Europie i na świecie, ponieważ nie jesteśmy jeszcze w stanie w pełni przewidzieć wszystkich następstw Brexitu.
- Przeciwnicy Unii Europejskiej podgrzewają ten temat, że wydarzyło się teraz coś strasznego. Jeszcze nie wiemy, czy to jest strasznie, czy nie – uważa Staniszewski.
- Patrząc dzisiaj na giełdę i rynek walutowy, mieliśmy dużo słabsze otwarcie złotówki, natomiast połowę tej dzisiejszej straty złotówka już odrobiła – uspokaja i dodaje, że trzeba poczekać na więcej wiarygodnych informacji, by móc przewidzieć, co będzie działo się dalej.
- Najbardziej ciekawi mnie informacja płynąca z samej Unii Europejskiej – mówi Staniszewski i nawiązuje do wypowiedzi Donalda Tuska, w której zapewnił on, że wspólnota jest przygotowana na scenariusz wyjścia Wielkiej Brytanii.
Co dalej z Unią Europejską?
- Od 2009 r. były robione badania przez urzędy statystyczne w Brukseli. Zgodnie z nimi, Wielka Brytania była najczęściej w opozycji - była tym maruderem, który ciągle widział coś na „nie" – mówi Staniszewski.
- Bardzo długo mówi się o tym, żeby Unia Europejska zreformowała się i się mocniej zjednoczyła w niektórych obszarach. Nie wiem, czy to nie jest najlepszy moment i najlepszy sygnał, żeby to zrobić – uważa.
- Nie wydarzyła się więc katastrofa. Wielka Brytania zawsze chodziła swoimi ścieżkami – podkreśla.
Kluczowym pytaniem jest jednak, jak będzie układała się dalsza współpraca Wielkiej Brytanii po wyjściu z Unii Europejskiej z innymi krajami członkowskimi. Niektóre instytucje finansowe z londyńskiego City zapowiedziały, że jeśli dojdzie do Brexitu, przeniosą się do innego kraju. Londyn może zatem stracić pozycję europejskiego centrum handlowo-finansowego.
Niemcy i Francja zacierają ręce. Skorzysta również Polska?
- Myślę, że Niemcy bardzo chętnie przywróciliby status Frankfurtu jako pierwszej giełdy w Europie. Paryż również będzie chciał coś na tym ugrać – ocenia Staniszewski.
Również Polska powinna wykorzystać czas przemian i kształtowania się nowego rozkładu sił w Unii Europejskiej.
- Jeżeli Unia Europejska skupi się wokół swojego rdzenia i swoich wartości, to również Warszawa może na tym ugrać – przekonuje Staniszewski. – Dużo się mówi o łączeniu giełd. Być może możemy być częścią jakiejś europejskiej giełdy.
Jak zaznacza Staniszewski, Wielka Brytania była dużym beneficjentem Unii Europejskiej i zawdzięcza jej m. in. koniunkturę na rynek nieruchomości czy dynamiczny rozwój sektora usług, w szczególności finansowych.
- Teraz Wielka Brytania albo będzie musiała zaoferować coś Unii Europejskiej w zamian za to, że duże banki i inne instytucje pozostaną, albo częściowo będą one wypływały – mówi.
Staniszewski dodaje również, że politycy opowiadający się za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie mieli na względzie dobra Brytyjczyków, lecz wyłącznie zadanie ciosu wspólnocie.
Najlepiej zachować spokój
Jak powinni zatem zachowywać się inwestorzy w sytuacji tak dużej niepewności co do przyszłych danych makroekonomicznych? Staniszewski zaleca zachowanie spokoju i chwilowe ograniczanie ryzyka podejmowanych inwestycji.
- Sytuacja może się ustabilizować – podkreśla.