Reklama

Patria chce kupić państwowe zakłady produkujące rosomaki

Połączenie miałoby pomóc w wykorzystaniu koniunktury na transportery opancerzone. Jednak przedstawiciele rządu mogą odnieść się do tej propozycji sceptycznie

Publikacja: 27.10.2007 02:53

Patria chce kupić państwowe zakłady produkujące rosomaki

Foto: Rzeczpospolita

Patria zwróciła się do rządu z ofertą przejęcia udziałów w Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach– Warunki umowy prywatyzacyjnej zakładów to kwestia do dyskusji. Interesuje nas nawet mniejszościowy pakiet udziałów. Najważniejsze, by w pełni wykorzystać potencjał śląskiej firmy – przekonuje Pauli Rumbin, szef Patria Polska Rumbin. Podkreśla, że ścisła współpraca umożliwi wykorzystanie ogromnego popytu na transportery nowej generacji.

Wiele armii na świecie już rozpoczęło wymianę starych wozów na pojazdy lepiej chroniące życie żołnierzy. Zapotrzebowanie na nowoczesne transportery bojowe szacuje się na co najmniej kilka tysięcy. W ocenie Patrii boom potrwa jednak najwyżej dekadę. – Trzeba się spieszyć, konsolidować biznesowe wysiłki, jeśli zamierzamy odegrać istotną rolę na rynku – twierdzi Rumbin. Patria już zarabia na koniunkturze. W tym na rosomakach, które są budowane na fińskiej licencji i z wykorzystaniem części dostarczanych przez Patrię. Wojsko Polskie zamówiło już 690 tych wozów za prawie 5 mld zł. Na podobnych warunkach Finowie działają w Chorwacji, Słowenii i Republice Południowej Afryki. Tam również przy realizacji zamówień muszą współpracować z miejscowym przemysłem.

– Pojawiły się jednak bardzo atrakcyjne rynki, np. daleko- i bliskowschodnie, afrykańskie i latynoskie, na których można ugrać ogromne pieniądze na wojskowych zamówieniach – mówi Andrzej Kiński, ekspert militarny i szef czasopisma „Nowa Technika Wojskowa”. – W Malezji, w Indiach i krajach arabskich polski przemysł obronny ma niezłą markę i spore szanse na kontrakty.

Z marketingowego punktu widzenia kapitalne znaczenie ma to, że rosomaki towarzyszą polskim żołnierzom w Afganistanie i wyrobiły tam sobie dobrą markę.Wejście Patrii do Siemianowic mogłoby się odbyć w sposób naturalny – są od lat biznesowymi partnerami. Skorzystałaby na tym budowana teraz przez WZM sieć krajowych kooperantów. Jaki interes mają Finowie? – Potrafią liczyć: Koszty pracy w Polsce nadal są niższe od tych w zakładach w H?meenlinna, a w tym roku WZM powinny zainkasować od MON 600 mln zł za kolejne rosomaki przekazane armii – mówi Kiński.

5 mld zł - Tyle MON zapłaci Wojskowym Zakładom Mechanicznym w Siemianowicach za 690 rosomaków

Reklama
Reklama

Problemem może być jednak stanowisko rządu. – Gdyby to ode mnie zależało, natychmiast włączyłbym zakłady w Siemianowicach do Bumaru, który od dawna wspiera produkcję śląskiej firmy – mówił „Rz” Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki odpowiedzialny za przemysłowy sektor obronny.Współpraca Patrii i WZM zaczęła się w 2003 r., kiedy razem z wozem bojowym AMVx8 (pierwowzór rosomaka) do Siemianowic trafiły najnowsze technologie Patrii. Spowodowały rewolucję w zakładzie, który od półwiecza remontował stare czołgi T-55, usprawniał ciężkie pojazdy wojskowe i naprawiał do nich silniki. Inwestycje, które ruszyły zaraz po zawarciu kontraktu z MON, zupełnie odmieniły przedsiębiorstwo. Dziś w zmodernizowanej i zinformatyzowanej za prawie 17 mln zł hali linie do spawania pancerzy i końcowego montażu transporterów reprezentują światowy poziom.

Licencyjny rosomak produkowany w WZM Siemianowice spotkał się z zainteresowaniem amerykańskich wojskowych

Biznes
Nowe cła Trumpa, Lex Huawei i groźby Orbana
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama