Reklama

Chińczycy murują w Warszawie

Pierwsi chińscy robotnicy już pracują na polskich budowach. Ale nie są dużo tańsi od rodzimych pracowników

Publikacja: 28.08.2008 03:00

Chińczycy murują w Warszawie

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Mieszkania na osiedlu Lewandów w Warszawie buduje m.in. 19 chińskich murarzy. Wkrótce przyjedzie kolejnych 60. Na budowach J. W. Construction pracują także Białorusini, Ukraińcy, Uzbecy, Tadżycy i Mongołowie obojga płci (kobiety zajmują się pracami wykończeniowymi).

– Jesteśmy zadowoleni z zagranicznych pracowników, choć wymagają oni co najmniej dwumiesięcznego okresu adaptacji w miejscu pracy i pomocy w sprawach życiowych – mówi Jerzy Mackiewicz, dyrektor ds. podwykonawców w J. W. Construction.

Ile zarabiają Chińczycy? – Zarobki pracowników zagranicznych kształtują się na poziomie przeciętnego polskiego pracownika – ok. 2800 – 3000 zł brutto. Chińczycy na razie zarabiają mniej, ale są u nas dopiero trzy miesiące i ciągle się uczą. W miarę nabywania doświadczenia ich wynagrodzenie również będzie rosnąć – mówi Mackiewicz. I dodaje, że J.W. Construction nie sprowadza budowlańców po to, żeby było taniej, ale by mieć dobrych i stałych pracowników.

Jeszcze więcej chińskich budowlańców, bo 125, zatrudnia Polnord. Tyle że pracują oni w Nowosybirsku przy budowie osiedla mieszkaniowego Leżena. – Są bardzo dobrymi pracownikami. Prawdopodobnie wkrótce do Nowosybirska przyjadą kolejni – mówi Wojciech Ciurzyński, prezes Polnordu SA. – W Polsce na razie nie zatrudniamy Chińczyków, jesteśmy zadowoleni z polskich firm wykonawczych, ich moce produkcyjne na dziś są wystarczające. Ale w przyszłości tego nie wykluczamy – dodaje.

Według Piotra Balewicza z firmy Pro Polis z Bydgoszczy 2 tys. zł netto to minimum, jakie powinien zarobić wykwalifikowany chiński pracownik budowlany (Polak nie przyjdzie do pracy za mniej niż ok. 2,5 tys. zł na rękę). Będzie to prawie dwa razy więcej niż w Chinach, gdzie zarobiłby ok. 1000 zł, ale za rozłąkę i emigrację trzeba przecież zapłacić.

Reklama
Reklama

– Jeśli doliczy się do tego ZUS, ubezpieczenie itp., to dochodzi ok. 1300 zł. Wraz z zakwaterowaniem, wyżywieniem, dojazdami do pracy, ubezpieczeniem, opłatą dla urzędu wojewódzkiego i składką na bilet powrotny trzeba liczyć, że chiński pracownik kosztuje pracodawcę ok. 4,5 tys. zł miesięcznie, czyli trochę mniej niż polski – mówi Piotr Balewicz. Od roku oferuje on pośrednictwo w zatrudnianiu chińskich pracowników, ale na razie nie ma zbyt wielu klientów. – Problemem jest m.in. bariera językowa. Mogę zagwarantować w każdej chińskiej brygadzie jedną osobę biegle mówiącą po angielsku. I tu klops, bo angielski na budowach to wciąż język obcy – mówi Balewicz.

Według szacunków Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości za półtora roku – dwa lata będziemy potrzebować około 200 tys. dodatkowych rąk do pracy. – Nawet gdyby wszyscy nasi fachowcy wrócili z Wysp, i tak nie wystarczy – mówi Marcin Piotrowski z KBiN. – Na razie żadna z dużych firm nie chce się przyznać, że dogaduje się z Chińczykami, ale to się dzieje.

Biznes
Jest decyzja prezydenta w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Biznes
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama