- Mamy odpowiednie zasoby, ale problemem jest to, że część znajduje się na terenach pozostających poza kontrolą (Donbas - red). Jeżeli nie uda nam się wywieźć stamtąd węgla, a kopalnie z jakiś powodów nie będą pracować, to powrót do importu jest możliwy - przyznał Aleksandr Swetelik wiceminister energetyki.

Na razie resort obliczył, że w tym roku kraj poradzi sobie bez importu. Ukraina potrzebuje rocznie 28 mln ton węgla. To główny surowiec wykorzystywany w elektrowniach i elektrociepłowniach. Klasy energetyczne, których miejscowe kopalnie nie fedrują, stanowią niewielki procent całości.

Na początku kwietnia minister energetyki Władimir Demczyszyn zarzucił stosowanie praktyk monopolistycznych koncernowi energetycznemu DTEK najbogatszego Ukraińca Rinata Achmetowa. Zawyżanie cen na energię elektryczną przez DTEK zmusza władze do importu tańszego prądu z Rosji. DTEK nie chce też wydobywać węgla z ukraińskich kopalń, twierdząc, że się nie opłaca. Teraz rząd chce, by firmie Achmetowa konkurencję zrobiły państwowe koncerny energetyczne Centroenergo i Donbasenergo.

- Tylko konkurencja zmusi monopolistę do zmiany zachowania - twierdzi Demczyszyn.