Ceny w hotelach odstraszyły gości. Właściciele załamują ręce i dają rabaty

Właściciele hoteli czy pensjonatów załamują ręce i zastanawiają się, co zrobić z wolnymi pokojami. Najgorzej jest nad morzem. W efekcie ceny spadają, często o jedną trzecią, czasem nawet o połowę.

Aktualizacja: 11.07.2023 06:09 Publikacja: 11.07.2023 03:00

Ceny w hotelach odstraszyły gości. Właściciele załamują ręce i dają rabaty

Foto: Adobe Stock

Kto późno rezerwuje, ten w tym roku korzysta. – Mniejszy ruch w niektórych miejscowościach turystycznych skłania właścicieli obiektów noclegowych do obniżania cen. Tak więc w tym roku jest odwrotnie niż zazwyczaj, kiedy to rezerwujący wcześniej korzystali z lepszych ofert przed sezonowym szczytem – mówi Tomasz Machała, prezes platformy rezerwacyjnej Nocowanie.pl.

Tego lata turyści, którzy lipcowy urlop rezerwowali z dużym wyprzedzeniem, zapłacili średnio za noc 15 proc. więcej niż rok temu. Był to po marcu – w którym zanotowano 18-proc. podwyżki cen noclegów rok do roku – drugi najbardziej „drożejący miesiąc” w usługach turystycznych w 2023. Średnia cena noclegu w lipcu wyniosła w Polsce 406 złotych za noc.

Niemal jedną trzecią taniej niż rok temu

– Urlopowicze, którzy poczekali z decyzją o wakacjach w Polsce i decydują się na rezerwację w ostatniej chwili, są w stanie otrzymać w tej chwili nawet o 32 proc. niższą cenę niż w 2022 roku. Obserwujemy takie spadki w części naszej bazy turystycznej w związku z tym, że w niektórych miejscowościach turystów jest w tym roku mniej niż w zeszłym sezonie – dodaje Tomasz Machała.

Najbardziej zmartwieni są właściciele hoteli i pensjonatów nadmorskich. W Łazach w woj. zachodniopomorskim jest mnóstwo wolnych miejsc na parkingach, podczas gdy rok temu o zaparkowaniu samochodu, nawet przy cenach 15–20 złotych za godzinę postoju, nie było nawet co marzyć.

Czytaj więcej

Wakacje na rowerze. Jak połączyć przyjemne z pożytecznym

W Mielnie w pensjonacie Blue Marine pani w recepcji zaprasza i ma nadzieję, że wolne miejsca się zapełnią. Tyle że ceny tam nadal są bardzo kurortowe – około 900 złotych za pokój dwuosobowy ze śniadaniami i obiadokolacjami, a urlopowicze narzekają, że osoby dorosłe do basenu mają dostęp jedynie przez 45 minut dziennie. Do morza z Blue Marine jest 180 metrów. Nad jezioro Jamno – kilkadziesiąt metrów.

Są wolne miejsca w Domu Zdrojowym w Jastarni i na Ptasiej Wyspie w Mikołajkach należących do Grupy Dobry Hotel. W tym drugim hotelu pełne wypełnienie jest jedynie w weekendy. Rok temu o tej porze zarezerwowanie pokoju w tych obiektach było niemożliwe. Ceny – około 500 złotych za osobę za noc ze śniadaniem.

Tragedii nie ma, ale rezerwacji mniej

Ale pustawo jest i w tańszych miejscowościach. W pensjonacie Pod Kłosem w Sianowie nadal są wolne pokoje. Stamtąd bez problemu w kilkanaście minut można dojechać nad morze autobusem albo busem. Nocleg ze śniadaniem w „jedynce”– kosztuje 170 złotych, dla dwóch osób – 250 złotych. Do tego jest opcja wykupienia obiadokolacji za 30 złotych.

– Ale zainteresowanie jest niewielkie, są przypadkowi goście, którzy rezerwują w ostatniej chwili, prosto z drogi. Ale rezerwacji typowo wakacyjnych w tym roku praktycznie nie ma. Turystów chyba wystraszyły „paragony grozy” – mówi Elżbieta Biliczak, właścicielka Kłosa. Na wakacje nie podnosiła cen.

– Nie możemy mówić, że jest jakaś tragedia, ale rezerwacji jest rzeczywiście mniej niż rok temu i znacznie mniej, niż oczekiwaliśmy. Z drugiej strony widać, że obiekty powoli się wypełniają. Na początku lipca było tylko 30–40 proc. obłożenia. Teraz to już wygląda przyzwoicie. To, co się z pewnością zmieniło, że rynek robi się nieprzewidywalny. Rezerwacje coraz częściej są dosłownie z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę – mówi Karol Wagner, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

Nie ukrywa, że nie żal jest mu tych zarządzających obiektami, którzy uważają, że Zakopane jest tak atrakcyjne, że zawsze ludzie przyjadą. Więc po prostu siedzą i czekają. Poza tym sierpień wygląda pod względem rezerwacji znacznie lepiej niż lipiec.

Czytaj więcej

Wakacje przyjazne dla portfela. Te kraje odwiedzimy najtaniej od lat

Ważne atrakcje na miejscu

– Nie jestem góralem, patrzę na wszystko spokojnie. I co widzę? Ano, że jeśli ktoś pomyślał, spakował kompletną dobrą ofertę z wyżywieniem i atrakcjami, zwłaszcza dla dzieci, ale również zainwestował np. w spa, to wygrał. Jeśli są atrakcje na miejscu, to dzieciaki nie będą ciągnęły rodziców na Krupówki, gdzie ceny zwariowały. Takim gospodarzom chodzi o to, żeby gość nie martwił się dodatkowymi wydatkami. Dlatego na przykład parking jest w cenie. Oni przecież muszą myśleć o tym, jak pospłacać pandemiczne kredyty. Stąd nowe pomysły – tłumaczy Wagner.

Ale i pod Tatrami konkurencja robi się coraz większa, bo powstaje coraz więcej obiektów i to naprawdę wysokiej klasy. To również pozwoli trzymać ceny w ryzach.

Bałtyk, góry i city break

Nad Bałtyk wybiera się 64 proc. podróżujących z dziećmi i 55 proc. urlopujących w parach – wynika z ankiety przeprowadzonej przez Nocowanie.pl. W woj. pomorskim najpopularniejsze są Jastrzębia Góra, Gdańsk, Władysławowo, Łeba i Ustka. W Zachodniopomorskiem Świnoujście i Kołobrzeg. Górskie wędrówki przewiduje 31 proc. rodzin i co 3. para, a co 10. ankietowany wybiera się na Mazury. Trwa też moda na krótkie miejskie weekendowe wypady. Dlatego na liście najbardziej popularnych wakacyjnych kierunków znalazły się Kraków, Gdańsk czy Wrocław. Ten trend wpisuje się w generalną tendencję do skracania wyjazdów, ale wyjeżdżania częściej.

Radosław Damasiewicz, prezes Travelplanet.pl

Tego lata zagraniczne wakacje mogą być tańsze od krajowych, nawet jeśli w tych ostatnich nie doliczymy dojazdu własnego i ewentualnych kosztów parkingów. Tańsze niż w kraju będą wakacje w Bułgarii – za podobne pieniądze mamy wyższy standard obiektu oraz wliczony dojazd. Również biorąc pod uwagę taki sam standard hotelu, taniej niż w Polsce wyjdą nam wakacje all inclusive w Bułgarii i Turcji – tu, oprócz policzonego już dojazdu, mamy jeszcze zagwarantowane napoje, lody, przekąski itp., czego nie obejmują polskie oferty.

Kto późno rezerwuje, ten w tym roku korzysta. – Mniejszy ruch w niektórych miejscowościach turystycznych skłania właścicieli obiektów noclegowych do obniżania cen. Tak więc w tym roku jest odwrotnie niż zazwyczaj, kiedy to rezerwujący wcześniej korzystali z lepszych ofert przed sezonowym szczytem – mówi Tomasz Machała, prezes platformy rezerwacyjnej Nocowanie.pl.

Tego lata turyści, którzy lipcowy urlop rezerwowali z dużym wyprzedzeniem, zapłacili średnio za noc 15 proc. więcej niż rok temu. Był to po marcu – w którym zanotowano 18-proc. podwyżki cen noclegów rok do roku – drugi najbardziej „drożejący miesiąc” w usługach turystycznych w 2023. Średnia cena noclegu w lipcu wyniosła w Polsce 406 złotych za noc.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Połowa firm założonych w 1989 r. nadal działa
Biznes
Kto zawiesi działalność, na rynek już nie wróci
Biznes
Wciąż wolimy kupować diesle niż elektryki
Biznes
Na potęgę oddajemy nasze wrażliwe dane firmom i oszustom
Biznes
Azoty nadal odczuwają spadek popytu i cen