W poniedziałek nawet o kilka procent rosły notowania głównych surowców. Cena uncji złota przebiła poziom 1900 dol., rosnąc o ponad 2 proc., do około 1940 dol. (najwyższy poziom od dwóch miesięcy).

Czytaj także: Ile pieniędzy i na czym zarobili ryzykanci w 2020 roku

Deprecjacja amerykańskiej waluty powoduje, że surowce stają się tańsze, co napędza sprzedaż. Bloomberg Dollar Spot Index jest obecnie najniżej od dwóch i pół roku. Ponadto wśród inwestorów rosną obawy o inflację.

– Inwestorzy szukają aktywów, które skorzystają na wyższej inflacji – powiedział Giovanni Staunovo, analityk w UBS Group.

Według specjalistów również inne metale szlachetne mają przed sobą dobre perspektywy. – Zobaczymy nowe rekordy złota i palladu w 2021 r. – powiedział Philip Newman, konsultant z firmy doradczej Metals Focus. – Ale srebro przyniesie największe zyski – dodał Newman.

Srebro drożało w poniedziałek o ponad 4 proc., do 27,5 dol., czyli najwyższego poziomu od września.

Czytaj także: Kryzys winduje ceny złota i srebra. Końca zwyżek nie widać

Wyraźne zwyżki widać było również na metalach przemysłowych. Miedź kontynuuje imponujący rajd i w poniedziałek drożała o 2 proc., do około 7920 dol.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

W pierwszej połowie dnia mocno drożała również ropa. Notowania baryłki WTI rosły do blisko 50 dol., a Brent drożał do ponad 53 dol., czyli najwyższego poziomu od lutego 2020 r.

Jednak po południu cena ropy się załamała. Nastroje wśród inwestorów były nerwowe w związku ze spotkaniem OPEC plus, na którym kraje eksportujące ropę miały podjąć decyzję o wydobyciu. Do zamknięcia poniedziałkowego wydania „Rzeczpospolitej" nie podano jednak oficjalnego komunikatu w tej sprawie.