Prowadzący śledztwo ustalili, że pewna firma amerykańska instruowała swych dealerów, by uzgadniali ceny od 2014 r. - powiedział dyrektor krajowej komisji planowania i rozwoju, zajmującej się także kontrolowaneim cen, Zhang Handong.
W obszernym wywiadzie dla dziennika w języku angielskim Zhang stwierdził, że nie należy doszukiwać się czegokolwiek w czasie ni w podmiocie tej kary. W publikacji nie było więcej szczegółów, komisja nie chciała komentować.
Wiadomość o karze pojawiła się w trudnym okresie dla stosunków USA z Chinami po zakwestionowaniu przez prezydenta-elekta długofalowej polityki amerykańskiej uznającej Tajwan za część Chin. Pekin utrzymuje, że Tajwan jest zbłąkaną prowincją Chin i nigdy nie zrezygnował z użycia siły dla odzyskania jej.
Chiny stając się największym na świecie rynkiem samochodowym nabrały istotnego znaczenia w strategii firm samochodowych, także amerykańskich gigantów General Motors i Ford. - Nic nie wiadomo nam o tej kwestii - stwierdził główny rzecznik Forda w Azji-Pacyfiku, Mark Truby.
- GM w pełni respektuje lokalne przepisy i regulacje, gdziekolwiek działamy. Nie komentujemy spekulacji środków przekazu - oświadczył GM.
Do nałożenia kary dochodzi po działaniach władz przeciwko monopolistycznemu zachowaniu zagranicznych firm i dealerów. To druga kara ze strony komisji w grudniu i siódma od czasu rozpoczęcia przez nią śledztwa w 2011 r. - podał dziennik. Dotyczyło Audi, Daimlera, Toyoty i jednej spółki j.v. Nissana.
Posunięcie komisji nie jest wymierzone w ostatnią wypowiedź D.Trumpa, ale świadczy, że nie złagodzi ona presji na ustalanie cen w motoryzacji po serii kar z ubiegłego roku - uważa przedstawiciel branżowego zrzeszenia związanego z władzami. - Nie sądzę, by komisja podjęła decyzję tydzień-dwa tygodnie temu. Oni działają długofalowo. Chińskie media przytaczały opinie ludzi z komisji, że karę przewidziano w tym roku na międzynarodową firmę samochodową przed wypowiedzią Trumpa o Tajwanie, ale nie precyzowali, że będzie to firma ze Stanów.