Sędzia Sean Cox podał, że 63-letni Liang może odwołać się od werdyktu surowszego od tego, czego domagała się prokuratura. Oskarżyciel publiczny występował o 3 lata pozbawienia wolności, a mógł maksymalnie 5 lat, bo uwzględnił współpracę oskarżonego z władzami, grzywna jest z kolei 10-krotnie większa. Obrońcy postulowali nadzór sądowy i prace użyteczności publicznej.

Volkswagen przyznał się w marcu do 3 zarzutów w ramach ugody z resortem sprawiedliwości, zgodził się zapłacić 25 mld dolarów władzom i posiadaczom pojazdów, zaproponował odkupienie 480 tys. samochodów lub ich naprawę i kompensatę.

Teraz firma nie skomentowała wyroku skazującego Lianga, który jest nadal jej pracownikiem, ale nie inżynierem. „VW nadal współpracuje w śledztwach resortu sprawiedliwości nt.. zachowania niektórych jednostek. Byłoby nie na miejscu dyskutowanie o sprawach osobistych" — stwierdziła firma.

Wymiar sprawiedliwości USA postawił zarzuty 8 obecnym i byłym członkom kierownictwa VW, Liang był jednym z najniżej ulokowanych we władzach

Prezes Winterkorn wiedział wcześniej o skandalu

Były wyższy pracownik pionu kontroli jakości w VW powiedział prowadzącym śledztwo, że poinformował 27 lipca 2015 ówczesnego prezesa Martina Winterkorna o oszukiwaniu przez firmę w testach w Stanach na emisję spalin — podał „Süddeutsche Zeitung". Grupa twierdziła, że jej kierownictwo nie wiedziało o zakresie oszustw do konać sierpnia 2015

Według informacji dziennika z Monachium i rozgłośni NDR i WDR pewien kierownik działu kontroli jakości poinformował niemieckich i amerykańskich śledczych, że Winterkorn zatelefonował do niego 27 lipca, by dowiedzieć się o problemach z certyfikacją nowych modeli w Stanach. On powiedział wówczas prezesowi o oszustwach.

Winterkorn odmówił w styczniu powiedzenia deputowanym, kiedy po raz pierwszy usłyszał o systematycznym oszukiwaniu z emisjami spalin, stwierdził tylko, że nie wcześniej od ujawnienia tego oficjalnie przez Volkswagena.