Operatorzy wydali dziesiątki milionów złotych na dostosowanie systemów informatycznych do RODO. - Klienci nic z tego nie mają poza problemami - oceniła Piotrowska-Oliwa.

Przyznała, że na rynku od kilku lat widać porządną stabilizację. - Nie ma nagłych zmian w przychodach i bazie. Widać zwiększenie ilości klientów po stronie abonamentowej – mówiła gość.

- Widać, że obecnie klienci wydają więcej na coś, przy czym się z reguły ograniczali, np. na telefony. Operatorzy już jakiś czas temu odeszli od subsydiowania telefonów. Wolą dać możliwość pójścia do dużych sieci AGD i kupienia go oddzielnie. Klientów stać na droższe i lepsze modele – dodała.

Piotrowska-Oliwa podkreśliła, że jednak nie znika presja na cenę. - Klienci nadal są w stanie zmienić operatora nawet za oszczędność rzędu 1 zł miesięcznie. Cena nadal jest najważniejsza – mówiła.

Klienci cały czas wędrują, ale coraz częściej doświadczają syndromu „zielonej trawy". - Trawa u sąsiada zawsze wydaje się bardziej zielona. Klienci już wiedzą, że to, co się liczy to obsługa klienta i prostota oferty. Cenowo rynek jest bardzo porównywalny – stwierdziła gość.

Zauważyła, że rejestracja prepaidów dała jeden, w sumie pozytywny, efekt. - Baza klientów prepaid się zmniejszyła, ale mniej jest też martwych dusz – mówiła.

Piotrowska-Oliwa tłumaczyła, że w innych państwach mają miejsce nadużycia. - Zawsze znajdą się jednostki, które nadużywają przepisów prawa czy oferty. Niestety w Polsce jest to model na robienie pieniędzy. Chodzi o wykorzystywanie dziur w regulaminach, to taka jazda bez trzymanki, żeby nie zapłacić, coś wykorzystać, nabić sobie kieszeń kosztem innych – mówiła.

- Możemy wyłapywać takie osoby, ale nie możemy na nich nałożyć sankcji, bo prawo telekomunikacyjne stoi po stronie „klienta" - dodała.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Zaznaczyła, że polski klient jest bardzo wymagający. - On się przyzwyczaił, że jest tanio i w ramach tego dostaje coraz więcej. A operatorzy muszą mieć pieniądze, żeby inwestować w nowe technologie. One nie pochodzą z sejfu w gabinecie prezesa czy kopalni złota - wyjaśniła Piotrowska-Oliwa.

- Na Zachodzie jeśli chce się mieć niższe ceny korzysta się z przestarzałych technologii jak 3G. Jeżeli chce się mieć internet LTE, trzeba za to zapłacić dodatkowo – dodała.

W powietrzu wisi pytanie: po co budować odrębne sieci, jeżeli można zbudować jedną, która będzie wykorzystywana przez wszystkich operatorów na takich samych warunkach. - Fajnie mieć swoje imperium technologiczne, tylko po co wydawać pieniądze na infrastrukturę – stwierdziła gość.

Tłumaczyła, że w Polsce cała chęć wykorzystania internetu budowana jest na potrzebie. - E-administracja, e-usługi, taka naturalna strona, która napędza potrzebę do milionów klientów u nas leży od wielu lat. Są jakieś przebiśniegi, ale klient nie ma potrzeby korzystania z cyfrowego świata. Tylko 40 proc. użytkowników smartfonów w ogóle korzysta z internetu. Dla innych jest to tylko gadżet do pokazania – mówiła.

Virgin Mobile w Polsce pozycjonuje się jako proste i tanie usługi. - W zeszłym tygodniu staliśmy się jednym z największych Full MVNO w tej części Europy. Jesteśmy wpięci do infrastruktury P4 i to jedyne z czego będziemy korzystać. Cała obsługa klienta i strona biznesowa jest na naszej platformie IT. Nikt tego w Polsce i Europie nie ma na taką skalę. To nam daje dużą elastyczność - oceniła Piotrowska-Oliwa.

- Odkąd przyszłam do Virgin rozpoznawalność marki wzrosła trzykrotnie. Wzrost przychodów mamy stabilny, w tym roku powinno to być 20 proc., co daje ok. 120 mln zł. Klientów mamy ok. 470 tys. Podchodzimy pod pół miliona. Milion to dłuższa perspektywa. Zbliżamy się do poziomu osiągnięcia rentowności. W przyszłym roku powinniśmy być na plusie – prognozowała.