Międzyrządowa umowa na dostawy 20 wyrzutni artyleryjskiego zestawu dla polskiego programu zbrojeniowego Homar została w środę podpisana w Warszawie. W uroczystości w bazie lotniczej na Okęciu uczestniczyli prezydent Andrzej Duda i wiceprezydent USA Mike Pence.

Kontrakt o wartość ok. 1,5 mld zł (414 mln dol.) przewiduje dostarczenie do 2023 roku do polskiej armii jednego z najnowocześniejszych obecnie systemów artyleryjskich pozwalających atakować przy pomocy dalekosiężnych rakiet wyselekcjonowane obiekty i instalacje militarne na terytorium wroga. 

Czytaj także: Amerykańskie spadochrony szykują się do desantu nad Wisłą

Prezydent pogratulował podczas uroczystości ministrowi obrony narodowej Mariuszowi Błaszczakowi sfinalizowania umowy. - Zakup HIMARS to nie tylko wzmocnienie zdolności obronnych Wojska Polskiego, ale też wzmocnienie bezpieczeństwa naszej części Europy, wschodniej flanki NATO - mówił Andrzej Duda.  

Superbroń z USA

Umowa obejmuje dostawę pełnego wyposażenia dywizjonu rakietowego, czyli trzech mobilnych baterii, uzupełnionych o dwie dodatkowe wyrzutnie ćwiczebne, kilkadziesiąt pojazdów systemu kierowania ogniem, dowodzenia, wsparcia logistycznego i technicznego. Polska zakontraktowała także u producenta systemu – giganta zbrojeniowego Lockheed Martin zapas amunicji: 30 pakietów po sześć pocisków GMLRS o zasięgu 70 km i 30 dalekosiężnych operacyjnych rakiet ATACMS, przeznaczonych do precyzyjnego niszczenia wybranych, strategicznych celów oddalonych nawet o 300 km. Producent broni zapewni także przygotowanie i wyszkolenie polskiej obsługi technicznej i załóg bojowych.

Czytaj także: Zamiast na sprzęt wojskowy MON wyda milard złotych na drogi 

Lądowa tarcza tańsza bez offsetu

Szef MON Mariusz Błaszczak już kilka dni temu w obecności premiera Mateusza Morawieckiego obwieścił sukces publicznie: „Mamy to! ”. Nie dodał tylko, że podpisana właśnie umowa przewiduje skromne zamówienie, na pewno kilkakrotnie mniejsze od kreślonych przez Antoniego Macierewicza mocarstwowych kontraktacji dla rakietowej artylerii. Nieoficjalnie przedstawiciele MON przyznają, że do zakupu gotowej broni z waszyngtońskiej półki skłoniły wojsko wyliczenia – system Homar tworzony z udziałem polskich firm byłby jeszcze droższy bo prace konstrukcyjne i adaptacyjne a potem certyfikacja sprzętu generują dodatkowe koszty. Sprzęt zamówiliśmy w ramach amerykańskiego programu Foreign Military Sales (FMS) obejmującego wyłącznie eksport gotowej broni używanej przez US Army.

Oręż Marines

Zastawy High Mobility Artillery Rocket System (HIMARS) trafiły w 2005 r do służby jako ofensywny oręż dostosowany do potrzeb Marines. Potem zamawiali je też sojusznicy z NATO. Wyrzutnie HIMARS umieszczone są na sześciokołowych pojazdach wysokiej mobilności można transportować samolotami C-130 hercules.

Zdaniem Adama Maciejewskiego specjalisty w dziedzinie broni rakietowej pisma Wojsko i Technika atutem Homara jest przede wszystkim potężny, prawie czterometrowej długości pocisk M-57 ATACMS kal. 607 mm. To dalekosiężny oręż o przeznaczeniu operacyjnym. Balistyczna rakieta z głowicą bojową zawierającą ok. 250 kg materiału wybuchowego naprowadzana jest na cel inercyjnie (bezwładnościowo), a także satelitarnie.

Uniwersalny system

- HIMARS to może już nie najnowsza, ale wciąż bardzo precyzyjna broń rakietowa. Według producenta trafia z odległości kilkuset kilometrów w cel z dokładnością do 10 metrów – mówi ekspert „Wojska i Techniki”.

Maciejewski twierdzi, że przyszły polski homar przy pomocy pocisków ATACMS może likwidować ważne strategicznie obiekty na tyłach wroga: posterunki radiolokacji, stanowiska wrogich wyrzutni, ośrodki dowodzenia czy centra logistyczne przeciwnika.

Zestaw HIMARS ma charakter uniwersalny - wyrzutnie w wersji sześcioprowadnicowej można załadować kierowanymi pociskami GMLRS mniejszego kalibru (z głowicą o wadze 90 kg). Można nimi zwalczać punktowe cele na dystansie 15 – 70 km.