Z uwagi na ściśle tajny charakter prowadzonego w tej sprawie dochodzenia oficjalnie nikt nie potwierdza nazw wymienionych firm, ale, jak informuje agencja Bloomberg, wśród ofiar przestępców znalazły się również Marathon Oil, ConocoPhillips i Baker Hughes.
McAfee, firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem, w swoim raporcie z 10 lutego poinformowała, że ataki o kryptonimie „Nocny smok" spowodowały utratę „informacji o finansowaniu projektów związanych z wydobywaniem ropy i gazu". W niektórych przypadkach przestępcy mieli dostęp do firmowych sieci nawet przez ponad rok czasu.
– Hakerzy szukali map topograficznych, wartych miliony dolarów, pokazujących lokalizację potencjalnych zasobów ropy – mówi Ed Skoudis z firmy InGuardians, która prowadziła śledztwo w sprawie dwóch niedawnych włamań do sieci komputerowych amerykańskich koncernów paliwowych.
W swoim raporcie McAfee określa techniki zastosowane w czasie ataków jako „niewyszukane" i często stosowane przez chińskich hakerów.
Na podobieństwo mechanizmu użytego przez przestępców z metodami stosowanymi w czasie gospodarczych operacji wywiadowczych mających wsparcie chińskiego rządu zwraca również uwagę Joel Brenner, były szef amerykańskiego kontrwywiadu w administracji Busha i Obamy. – Chińczycy polują na zasoby surowców naturalnych, które mogłyby zaspokoić ich potężny rozwój ekonomiczny – powiedział Brenner.
Łączeniu ataków z władzami Państwa Środka sprzeciwia się rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Ma Zhaoxu. – Rząd chiński sprzeciwia się działaniom hakerów – zapewnił Ma. Dodał też, że Chiny same padają ich ofiarą i zwiększą jeszcze wysiłki w walce z cyberprzestępcami.
Song Zhiyue, właściciel firmy działającej w mieście Heze, w prowincji Shandong, z której serwerów dokonywano ataków, zapewnia, że nie był tego świadomy. Dodał również, że zawsze sprawdza działania klientów, którzy wynajmują od niego miejsce na serwerach.