- Pociągi zostaną zatrzymane na stacjach, nie w szczerym polu – mówi Leszek Miętek, szef Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych. Na razie o tym, gdzie staną pociągi wiedzą tylko związkowy i to nieliczni. Instrukcje zostały wysłane do wtajemniczonych członków związku zawodowego, pracujących na stacjach, na których planujemy wstrzymać ruch. Pociągi staną, we wszystkich regonach kraju, nie zdradzimy gdzie, bo będą tam na nas czekały czołgi – mówi Leszek Miętek, szef Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych.

Jak wyjaśnia strajk będzie mieć zasięg ogólnopolski, mają w nim wziąć udział pracownicy m.in. z PKP Cargo, PKP Intercity i PKP PLK.

Tymczasem władze pasażerskich spółek nie mają informacji o tym, by do akcji przyłączyć się mieli ich pracownicy.

By pasażerowie jak najmniej odczuli skutki protestu związkowców przewoźnicy planują m.in.  na 40 największych dworcach rozdawać podróżnym ciepłą kawę i herbatę, na taki sam poczęstunek mogą liczyć podróżni, którzy utkną w pociągach. Na 20 największych dworcach mają pojawić się pracownicy PKP udzielający podróżnym informacji.

Dziennie z usług przewoźników kolejowych korzysta ok. 750 tys. osób. – Naszymi pociągami na dobę jeździ ok. 100 tys. osób, a godziny pomiędzy 7 a 9 rano to godziny szczytu – mówi Beata Czemerajda z biura prasowego PKP Intercity.

Strajk jest organizowany w obronie ulg dla pracowników kolei, ich rodzin i emerytów. Nowe zasady obowiązywania ulg przewidują, że pracownicy będą mieć 99 proc. zniżki na bilety na pociągi wszystkich przewoźników, emerycie 80 proc. po wykupieni prawa do ulg za 140 zł rocznie. Dotychczasową ulgę wysokości 80 proc. na przejazdy koleją stracić mają dzieci i współmałżonkowie.

W zamian za ograniczenie ulg  związkowcy domagają się 720 zł podwyżki miesięcznie.