Pod koniec maja ruszy w Poznaniu produkcja nowej generacji miejskiego dostawczego volkswagena – modelu Caddy. Z kolei w drugiej połowie roku w gliwickiej fabryce Opla z linii produkcyjnej zacznie zjeżdżać nowa astra. Czy to znaczy, że ten rok przyniesie długo wyczekiwane odbicie w produkcji samochodów w Polsce? – Jeszcze nie – studzą nastroje eksperci. Ale przyszły i następny rok powinny już przynieść znaczący wzrost liczby produkowanych w polskich fabrykach aut: – Sądzę, że możemy się spodziewać w latach 2016–2017 wzrostu na poziomie 100–150 tys. sztuk. w porównaniu z rokiem 2014 – mówi prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego Jakub Faryś.
Nowy model Volkswagena został zaprezentowany w Poznaniu w środę. Caddy od lat cieszy się popytem na rynku: nowa IV generacja auta ma być jeszcze bardziej uniwersalna od poprzednika, który do tej pory sprzedał się w liczbie ok. 1,5 mln sztuk. Tylko w 2014 roku wyprodukowano 149 tys. caddy, o 9 tys. więcej niż rok wcześniej. Do tego z zakładów wyjechało 27,4 tys. większych samochodów dostawczych Transporter T5. W sumie w całym 2014 roku poznańskie zakłady Volkswagena opuściło 175,5 tys. samochodów.
Miliardowe inwestycje
Plany na ten rok to 172 tys. aut. Nieco mniej niż w ubiegłym, bo zakład musi się przestawić na produkcję nowego caddy. Ale Niemcy, którzy w poznańskie zakłady zainwestowali ok. 1 mld euro, myślą już o kolejnym modelu. – Inwestujemy w odlewnię i w fabrykę w Antoninku. Planujemy budowę nowej hali spawalni, która jest potrzebna do produkcji następcy caddy IV – informuje prezes Volkswagen Poznań Jens Ocksen.
W przyszłym roku produkcja spółki zacznie się zwiększać o craftera, którego fabryka budowana jest we Wrześni. Właśnie stawiane są filary konstrukcyjne, pierwsza hala będzie gotowa w kwietniu. W drugiej połowie 2016 roku zaczną z niej wyjeżdżać pierwsze samochody. Możliwości produkcyjne sięgną 100 tys. sztuk. Można zatem przypuszczać, że w przyszłym roku łączna produkcja Volkswagena Poznań przekroczy 200 tys. sztuk.
Duży, kilkudziesięcioprocentowy wzrost produkcji planuje Opel w Gliwicach. W fabryce już montowane są próbne egzemplarze V generacji astry. Seryjna produkcja zacznie się w drugiej połowie roku. Jeszcze kilka miesięcy temu szef fabryki Andrzej Korpak zapowiadał, że w 2015 roku spodziewa się wzrostu liczby produkowanych samochodów o 30–40 proc. Jest jednak prawdopodobne, że popyt na nowy model pozwoli zwiększyć tegoroczną produkcję do nawet 150 tys. aut w porównaniu z niecałymi 89 tys. samochodów (cztery modele Astry oraz kabriolet Cascada), jakie wyjechały za bramę w roku 2014. Ale na dobre produkcja rozkręci się dopiero w roku przyszłym, który będzie pierwszym pełnym rokiem produkcji nowego modelu. Wtedy mogłaby dojść do poziomu 200 tys. sztuk, czyli do granicy zdolności produkcyjnych, wynoszących 207 tys. aut rocznie. – To jeden z kluczowych modeli w ofensywie produktowej Opla, a tym samym duża odpowiedzialność i wyróżnienie dla zakładu – powiedział „Rzeczpospolitej" Korpak.
Fiat ciągle czeka
Jak dotąd wciąż niejasna jest natomiast kwestia produkcji nowego modelu w tyskiej fabryce Fiata. To największy producent samochodów w Polsce, produkujący więcej niż Opel i Volkswagen razem wzięte. W 2014 roku miał 54,3-procentowy udział w rynku. Ubiegły rok zakłady Fiat Auto Poland (FAP) zakończyły wynikiem ponad 313,9 tys. wyprodukowanych samochodów, o 6,2 proc. wyższym niż w roku 2013. Przy tym wzrost odnotował najważniejszy dla zakładów model – 500 (produkowane są cztery odmiany tego modelu), którego produkcja wzrosła w ujęciu rok do roku o 8,5 proc., do 198,3 tys. sztuk. – W 2015 roku wielkość produkcji przewidywana jest na poziomie podobnym jak w roku ubiegłym – oznajmia Rafał Grzanecki z biura prasowego FAP.
Tegoroczny portfel zamówień pewnie wzmocni odświeżenie modelu 500. Przez cały obecny rok będzie także produkowany dla Forda model Ka. Ale fabryka cały czas wyczekuje na ulokowanie w Tychach produkcji nowego, masowego modelu auta, który pod względem wielkości mógłby powtórzyć wynik produkcyjny bestsellerowej Pandy. Choć Włosi już kilkakrotnie dawali do zrozumienia, że Tychy dostaną nowe auto – od lat są uznawane za najbardziej wydajną i najlepszą pod względem jakości europejską fabrykę Fiata – decyzje nie zapadają.
A szkoda. Nowy, masowy model w Tychach pozwoliłby nie tylko wykorzystać możliwości zakładu i zwiększyć produkcję u jego poddostawców, ale także poprawić wynik całego polskiego sektora produkcji samochodów. Co prawda ubiegły rok przyniósł poprawę wyników – łączna produkcja samochodów wzrosła do 578,43 tys. sztuk, ale był to wzrost minimalny – o ok. 0,5 proc. w ujęciu rocznym, czyli o zaledwie 3,2 tys. samochodów.
Sąsiedzi już daleko
W porównaniu z sąsiadami nie wyglądamy dobrze. W Czechach w ubiegłym roku produkcja samochodów (fabryki Skody, Hyundai oraz Toyota/PSA) sięgnęła 1,24 mln sztuk i wzrosła w porównaniu z poprzednim rokiem o 10,5 proc. Prawie dwukrotnie przebija nas w poziomie produkcji Słowacja, dogania nas Rumunia. W takiej sytuacji o powrocie na pozycję regionalnego lidera możemy zapomnieć.
Sytuacja byłaby pewnie inna, gdyby w Polsce wzrosła sprzedaż samochodów: duża chłonność rynku jest dla producentów argumentem do lokowania w takim miejscu fabryki. Ale znaczący wzrost sprzedaży także jest mało prawdopodobny: – Nie można liczyć na zmianę proporcji w sprzedaży samochodów nowych i używanych, dla tych pierwszych niekorzystnej. Bez zmian legislacyjnych, np. wprowadzających podatek ekologiczny hamujący napływ wraków, nic się w tej kwestii nie zmieni – uważa Andrzej Halarewicz z firmy analitycznej Jato Dynamics.
Podyskutuj z nami na Facebooku, www.facebook.com/ekonomia. Która z polskich fabryk ma, twoim zdaniem, największe szanse na duży wzrost produkcji aut?
Trzeba walczyć o nowe inwestycje
Choć przemysł samochodowy to jeden z kluczowych sektorów naszej gospodarki, jego udział w globalnej produkcji motoryzacji się kurczy. W 2013 roku w Polsce wytwarzano 0,7 proc. światowej produkcji motoryzacyjnej, co w globalnym rankingu dawało nam 24. miejsce. To gorszy wynik niż przed kryzysem: w roku 2007 było to jeszcze 1,1 proc. produkcji i 20. pozycja.
Niestety, w ostatnich trzech latach produkcja aut w Polsce spadała skokowo w tempie około 12 proc. rocznie. W ubiegłym roku polskie fabryki wyprodukowały zaledwie 475 tys. aut osobowych, podczas gdy w 2008 roku było to niemalże dwukrotnie więcej.
Według raportu DNB Bank Polska oraz firmy doradczej Deloitte problemem jest utrata polskiego udziału w globalnej produkcji samochodów na rzecz innych krajów w Europie Środkowo-Wschodniej. W ciągu ostatnich lat Polska utraciła pozycję regionalnego lidera produkcji pojazdów samochodowych. Wcześniej przegraliśmy z Czechami fabrykę Toyoty i PSA ulokowaną w Kolinie czy zakłady Hyundaia postawione w Nosovicach. Ostatnio – warte ponad miliard dolarów zakłady Mercedesa w Kecskemet, które przyniosły Węgrom 2,5 tys. nowych miejsc pracy i boom na nowe mieszkania. Przegoniła nas również Słowacja, gdzie Volkswagen zaczął zwiększać inwestycje w fabrykę luksusowych terenówek pod Bratysławą. Wśród przyczyn są przede wszystkim większe korzyści finansowe oferowane przez konkurentów (pomoc publiczna), a także wyższa dynamika wzrostu rynku wewnętrznego.
Zdaniem ekspertów dla przyspieszenia rozwoju branży należy podjąć walkę o inwestorów i wspierać nowoczesne inwestycje.