Firmy, które budują bezzałogowe statki powietrzne (BSL) w kraju, nie wiedzą, czy wojsko postawi na polskich producentów w strategicznym programie robotyzacji sił zbrojnych. W poniedziałek mija termin zgłaszania ofert w konkursie na dostawy pierwszej partii zwiadowczych dronów krótkiego zasięgu.
Przemysł zawiedziony
Decyzja o zakupie małych bezpilotowców dla bliskiego rozpoznania na rynku, już wywołała konsternację wśród polskich producentów, którzy budują coraz bardziej zaawansowane, wojskowe drony i liczyli, że kolejne zamówienia armii będą lokowane u nich. To pozwoliłoby rodzimym firmom rozszerzyć istniejące kompetencje i zbudować w kraju silny, technologiczny biznes związany z innowacyjnymi bezzałogowcami i systemami ich bojowego a nawet cywilnego zastosowania.
- Taki scenariusz formułowali jeszcze niedawno decydenci z MON. Teraz nie mamy już pewności jakie są strategiczne oczekiwania wojska w dziedzinie w której krajowy przemysł ma osiągnięcia i zrobił spory postęp – mówi Piotr Wojciechowski, prezes grupy WB Electronics. Firma Wojciechowskiego konstruuje nowoczesne, latające roboty zwiadowcze: mini drony FlyEye sprzedaje wojsku, zainwestowała też w rozwój większych dronów Manta, o unikalnym hybrydowym napędzie, testowanych właśnie w powietrzu. Swoje projekty rozwija też m. in. Polska Grupa Zbrojeniowa( PITRadwar) wespół z mieleckim, prywatnym Eurotechem.
Bezzałogowa platforma
W zeszłym roku krajowe firmy połączyły siły aby skuteczniej walczyć o zamówienia MON na zwiadowcze bezpilotowce. W Polskiej Platformie Technologicznej Systemów Bezzałogowych z WB Electronics jako liderem, znalazło się 17 podmiotów naukowych i przemysłowych, w tym państwowe firmy z PGZGrupy Zbrojeniowej (jak radarowo- elektroniczny PIT-Radwar, Centrum Techniki Morskiej z Gdyni, łódzkie Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1, a także innowacyjny, prywatny producent sensorów VIGO System, Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP, Wojskowa Akademia Techniczna i inne politechniczne ośrodki badawcze (z Warszawy, Łodzi, Gdańska, Poznania). Na platformie zmieściły się też, zajmujące się bezpilotowcami i robotami wojskowymi: Instytut Lotnictwa, Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN, a nawet Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej. Celem branżowej organizacji, jest rozwijanie bezpilotowców wojskowych oraz technologii ich wykorzystania w warunkach bojowych.
Przemysłowa synergia
Zdaniem Piotra Wojciechowskiego, atutem Platformy ( a także utworzonego już wcześniej produkcyjnego konsorcjum BS9) jest specjalizacja spółek. Uczestnicy oferują własne opracowania i technologie takie jak systemy awioniki, urządzenia łączności bezprzewodowej, sensory (czujniki) obserwacyjne, gotowe lub zaawansowane konstrukcyjnie platformy bezzałogowe, zróżnicowane napędy do zdalnie sterowanych statków powietrznych - a także cenne doświadczenia związane z systemami obsługi, logistyki i wsparcia technicznego. – Takiego potencjału nie wolno marnować – podkreśla szef WBE.
W ramach kluczowego dla armii programu robotyzacji i rozpoznania wojsko planuje zamówić 80 zestawów bezpilotowców wojskowych ( to ok. 350 bezzałogowych statków powietrznych) kilku kategorii, w tym bojowych średnich dronów klasy MALE (ang. Medium Altitude Long Endurance), zdolnych do dalekich rajdów zwiadowczych i przenoszenia precyzyjnego uzbrojenia.
Orliki, wizjery i orbitery
Sprzęt w zamawiany w pierwszej kolejności to bezzałogowce krótkiego zasięgu i mini BSL, kontraktowane w ramach programów Orlik i Wizjer. Wojsko ma wybrać i kupić drony na początku przyszłego roku z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych, stosując uproszczone procedury pozyskiwania wyposażenia istotnego ze względu na bezpieczeństwo państwa. Gotowe do użycia Wizjery ( 12 zestawów, zasięg do 30 km) mają trafić do wojska w 2017 roku a systemy Orlik (15 kompletów sprzętu operującego do 100 km ) powinny być dostarczone sukcesywnie od 2018 do 2022 r.
Polska armia w wartym 130 mld zł programie modernizacyjnym stawia na coraz szersze wykorzystanie dronów, a także bezzałogowych pojazdów lądowych i robotów morskich. Armia wykorzystuje obecnie trzy typy bezzałogowych latających zwiadowców: izraelskie Orbitery (produkt Aeronatics Defense Systems), amerykańskie mini drony ScanEagle oraz ożarowskie Fly Eye, przeznaczone przede wszystkim do kierowania ogniem artylerii. Korzystają z nich wojska specjalne oraz lądowy Dywizjon Rozpoznania Powietrznego w Mirosławcu.