- Do 2025 r zależność Europy od gazu z importu może wzrosnąć do 300 mld m3 rocznie wobec 200 mld m3 obecnie - ostrzegł minister energetyki Aleksandr Nowak. Wyjaśnił, że resort przeanalizował perspektywy własnego wydobycia w krajach (szczególnie w Unii) oraz sytuację na giełdach gazu.
- W związku z tym wzywamy Unię do wznowienia dialogu energetycznego z Rosją - stwierdził wprost minister.
Jednocześnie Rosja przyśpiesza z przygotowaniami do budowy gazociągu Turecki Potok. Nowak podał, że trasa może przebiegać przez Grecję, Macedonię, Serbię, Węgry i Austrię. Ale „decyzja należy do Komisji Europejskiej". Wcześniej Gazprom podalał, że gazociąg ma iść przez Turcję do granicy z Grecją, gdzie powstałby wielki hub (na ok. 50 mld m3, co eksperci uznali za całkowicie nierealne). Zainteresowane gazem kraje same miałyby wybudować rurociągi odbiorcze do hubu.
Teraz koncepcja uległa zmianie. I nie bez wpływu na to jest sytuacja w Grecji.
Minister zapewnił, że „wiele krajów, z którymi prowadziliśmy już rozmowy, jest bardzo zainteresowanych w budowie takiej infrastruktury. Jednak od słów do czynów droga daleka, Rosjanie chcą, by chętne kraje znalazły inwestorów.
Gazprom ma teraz na głowie gigantyczny gazociąg Siła Syberii do granicy z Chinami. To ponad 3000 km przez syberyjskie pustkowia, w surowym klimacie i teremami bez infrastruktury. Koszty wyniosą między 55-70 mld dol.
Dziś Gazprom podał, że gazociąg będzie gotowy w ciągu 4-6 lat. Prace idą od końca ubiegłego roku. Zgodnie z umową podpisaną z CNPC gaz ma popłynąć do końca 2018 r.