Dotyczy to modeli A1,A3,A4,A6,TT,Q3 i Q5, w których zamontowano silniki z normą Euro 5. Aplikacja znalazła się w modelach z silnikami turbo diesel 1,6 oraz 2-litrowymi.
Wszystkie auta z silnikami Euro 6 nie mają tej aplikacji.
Według oświadczenia rzecznika Audi 577 tys. takich aut jeździ po drogach niemieckich ,13 tys. w Stanach Zjednoczonych, a lwia część - ok 1,42 mln głównie w Europie Zachodniej.
Według oświadczenia rzecznika Audi 577 tys. takich aut jeździ po drogach niemieckich ,13 tys. w Stanach Zjednoczonych, a lwia część - ok 1,42 mln głównie w Europie Zachodniej.
Najprawdopodobniej ta informacja była powodem zwolnienia szefa badań i rozwoju w Audi,Ulricha Hacknberga podczas posiedzenia rady nadzorczej w ostatni piątek. Podejrzenia nie sięgnęły jednak samego prezesa Audi AG,Ruperta Stadlera, który po przetasowaniach personalnych w Grupie VW był typowany nawet na prezesa całego Volkswagena, ostatecznie jednak dostał wprawdzie większą władzę ( oprócz Audi ma zarządzać także luksusowym Lamborghini i motocyklami Ducati), ale w rywalizacji o najwyższe stanowisko przegrał z Matthiasem Muellerem, prezesem Porsche AG.
Zresztą nie tylko Hackenberg stracił pracę. Podobny los spotkał dpowiedzialnego za R&D w Porsche Wolfgang Hatz oraz jego kolegę z VW ,Heinza-Jakoba Neusser . To oni trzej szefowali działom, które znalazły się w „oku cyklonu”. Hackenberg jest bliskim kolegą zwolnionego prezesa Grupy, Martina Winterkorna. Wcześniej odpowiadał za rozwój marki VW. Hatz zajmował się silnikami w latach 2017-2011. Neusser odpowiadał za rozwój marki VW, a od 2012 był szefem działu napędów. Wszyscy trzej kategorycznie zaprzeczyli jakoby mieli cokolwiek wspólnego z nielegalną aplikacją, ale to nie uratowało im posad. Zresztą i sam Martin Winterkorn wcale nie może być spokojny, bo chociaż nadal pozostał szefem Porsche Automobil Holding , największego udziałowcy Grupy Volkswagen, to prokuratura w Brunszwiku - jak właśnie poinformowała telewizja N-TV rozpoczęto dochodzenie w sprawie „oszustwa polegającego na sprzedaży samochodów osobowych ze zmanipulowanym systemem wydechowym”.
Rupert Stadler, promujący w tej chwili najnowszy model swojej marki - A4, które praktycznie jest już autem autonomicznym i jedynie delikatnie przypomina kierowcy „połóż ręce na kierownicy”, uważa, że afera z aplikacją „demonizuje” silniki diesla. —To klienci zdecydowali, że diesle są najkorzystniejsze w eksploatacji. Więc nadal cenimy diesle - mówił Stadler.