Po co właściwie biznesmeni i menedżerowie zabierają się za tak wymagające sporty?
– Trochę po to, żeby odreagować pracę, ale również dla rozwoju osobistego – odpowiada Lewczuk.
– Są nawet badania, które pokazują, że sprawność fizyczna prezesa może podnieść wartość spółki nawet o 5 proc. Ponadto taki prezes może być bardzo dobrym wzorcem dla pracowników – dodaje.
Pytany o impulsy, które skłoniły go do tak ekstremalnego uprawiania sportu, Lewczuk odpowiada.
– Tych powodów było kilka. Przed czterdziestym rokiem życia chciałem zrobić coś ciekawego, nieoczywistego – tłumaczy i dodaje.
– Wraz z dwoma kolegami połączyliśmy ten bieg ze zbiórką charytatywną i w ten właśnie sposób udało nam się zebrać środki dla potrzebującej rodziny.
Co odróżnia Polskę od innych europejskich krajów jeżeli chodzi o uprawianie sportów wytrzymałościowych?
– Jesteśmy jedynym krajem, którego stolica dwa razy do roku organizuje maraton – tłumaczy prezes Lewczuk.
Wielbicielom ultrasportów (nie tylko biznesmenom) Daniel Lewczuk poleca bieg „Rzeźnik".
– Osiemdziesięciokilometrowy bieg górski po naprawdę dużych podwyższeniach - mówi.