Gość wyjaśnił, że dla HSBC ukryci czempioni to firmy średniej wielkości, które nie mają znanej marki, są specjalistyczne, ale są obecne przynajmniej na kilkunastu rynkach zagranicznych i odnoszą tam sukcesy.
Grabek zaznaczył, że przeszkód, które napotykają te firmy jest wiele.
- Same firmy wymieniają wiele wyzwań które przed nimi stoją. Możemy je podzielić na dwie grupy. Są to wyzwania wewnętrzne w samej firmie. Pojawia się bariera mentalna. W firmach istnieje przekonanie, że nie są wystarczająco dobrzy, żeby zdobywać rynki zagraniczne. Często okazuje się to błędnym założeniem – tłumaczył.
- Druga grupa to ograniczenia jeśli chodzi o kadry. Żeby zdobywać rynki zagraniczne musimy mieć odpowiednich ludzi – dodał.
Gość zaznaczył, że ryzyka związane z rynkami na które chce się wejść to często ryzyka polityczne, ryzyko zmienności kursu walut, nieznajomość tych rynków czy różnic kulturowych.
- To wszystko jest do odrobienia przed wejściem na te rynki. Można się tego nauczyć – ocenił.
Przypomniał, że w Niemczech firmy, które stały się ukrytymi liderami w skali globalnej, często zaczynały w latach 50. i około 20-30 lat trwał rozwój na rynku lokalnym. Najczęściej ekspansja międzynarodowa zaczynała się w latach 90.
- Musimy o tym pamiętać, że nasze firmy, które mają dopiero 15-30 lat, potrzebują czasu, żeby zdobyć doświadczenie na rynku lokalnym i w pierwszej kolejności zdobywać rynki sąsiedzkie - mówił Grabek.
Podał, że jednym z ciekawych przykładów ukrytych czempionów może być firma Korona Candles.
- Jeden z największych na świecie producentów świec zapachowych. Mają fabrykę również w USA. Produkują dla dużych sieci pod ich markami – tłumaczył.
Dodał, że są też firmy w branży żywnościowej, które są obecne na rynku chińskim czy afrykańskim i bardzo dobrze sobie radzą.
- Firma Secespol robi przewodniki cieplne i jest dostawcą do bardzo dużych elektrowni w Chinach czy Indiach – wyliczał.
Grabek zauważył, że ukryci czempioni to głównie firmy przemysłowe, które dostarczają do partnerów biznesowych.