Reklama
Rozwiń
Reklama

Rewolta właścicieli banku centralnego

Potomkowie założycieli tureckiego banku centralnego domagają się większego udziału w zyskach tej instytucji. Dostali równowartość 140 dolarów. Do podziału.

Publikacja: 16.05.2016 13:48

Potomkowie założycieli tureckiego banku centralnego domagają się większego udziału w zyskach tej ins

Potomkowie założycieli tureckiego banku centralnego domagają się większego udziału w zyskach tej instytucji.

Foto: Bloomberg

Mustafa Kemal Ataturk, który przejął władzę na gruzach imperialnej Turcji, postanowił uniezależnić kraj Londynu i Paryża, dlatego zdecydował o utworzeniu banku centralnego zarządzanego przez tureckich finansistów, a nie przez obcych. Swoje oszczędności w to przedsięwzięcie zainwestowały tysiące obywateli.

Obecnie turecki bank centralny jest najbardziej zyskowną spółką akcyjną w kraju. Tylko w 2015 roku jego zysk wyniósł 5,6 miliarda dolarów. Lwią część zarobku zgarnął resort skarbu pozostawiając 6 tys. indywidualnych akcjonariuszy (14 proc. akcji) tylko 140 dolarów.

Potomkowie założycieli banku centralnego potraktowali to jako obrazę rodzin, które odpowiedziały na apel Ataturka o poświęcenie na rzecz kraju pogrążonego w głębokiej recesji. Przywołują argumenty moralne i ekonomiczne za zniesieniem istniejących ograniczeń w kwestii podziału zysku. .

Problem budzi tak wielkie emocje, że chociaż kilka innych banków też ma prywatnych właścicieli, to Turcja może być jedynym państwem wyciskającym z nich nie tylko pieniądze, ale też prawdziwe łzy.

- To sprawa honoru - mówił podczas walnego zgromadzenia Alpay Baydar ocierając łzy. Podkreślał, iż resort skarbu nie ma prawa zabierać tego co należy do inwestorów indywidualnych."

Reklama
Reklama

W przeciwieństwie do Szwajcarii i kilku innych państw, gdzie akcje banków centralnych notowane są na giełdach, w Turcji dla takich walorów nie ma rynku, co sprawia, ze w praktyce te papiery nie mają żadnej wartości.

Starsza kobieta, która przedstawiła się jako Jale Yazicioglu wyraziła zdumienie, iż instytucja drukująca pieniądze może przynosić straty. Podczas walnego zgromadzenia powiedziała, że jej ojciec w 1931 roku kupił 42 akcje banku centralnego deponując 4200 lir. Zażądała wyjaśnień od przedstawicieli ministerstwa skarbu i banku centralnego w jaki sposób szacują obecną wartość tych walorów.

Argumentowała, iż setki lir wydane na jedną akcję w owym czasie były dużą kwotą równą 100 resadom, złotym monetom nazywanym tak od imienia sułtana, który nakazał ich bicie. Przekonywała, iż gdyby ojciec zostawił jej 4200 resadów zamiast 42 akcji banku centralnego miałaby równowartość ponad miliona dolarów. Zamiast tego musi stać w kolejkach by dostać grosze.

Kiedy w 1930 roku powstał bank centralny rząd bezpośrednio miał zaledwie 15 proc. udziałów, które w kolejnych dziesięcioleciach zwiększano do obecnych 55 proc. Akcje klasy A wprawdzie nie mają uprzywilejowanego statusu, ale bank jest zobligowany do przekazania skarbowi wszystkich pieniędzy jakie zostają mu po opłaceniu podatków, dywidendy oraz uzupełnieniu rezerw.

Banki
Listonosz, aplikacja i prosta bankowość. Bank Pocztowy szykuje dużą zmianę
Banki
Płatności kartami Visa zablokowane. Banki wskazują, co robić
Banki
Banki pobiły swój rekord. Zysk za 2025 rok powyżej oczekiwań
Banki
Zyski BNP Paribas BP zadowoliły inwestorów? Kurs mocno w górę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama