fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Minister Finansów: nie zapłacimy za powroty turystów

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Ministerstwo Finansów oświadczyło, że nie zwróci pieniędzy, które marszałek Mazowsza wydał na sprowadzenie do kraju kilkuset klientów upadłych biur podróży. Odesłało go do Ministerstwa Sportu i Turystyki
Chodzi o turystów biur podróży Blue Ray i Summerelse. Ubezpieczenia touroperatorów okazały się za małe. Marszałek zwrócił się więc o wsparcie do wojewody mazowieckiego. - Odpowiedzi nie dostaliśmy do tej pory - mówi wicedyrektor Departamentu Turystyki w mazowieckim urzędzie marszałkowskim Izabela Stelmańska.
W tej sytuacji urząd marszałkowski sięgnął do własnego budżetu. Inaczej turyści pozostaliby za granicą zdani na samych siebie.
Urząd uruchomił 250 tysięcy złotych. Operacja ściągania turystów kosztowała go niecałe 200 tysięcy. To właśnie tej sumy nie chce mu teraz zwrócić Ministerstwo Finansów. Resort Jacka Rostowskiego stwierdził, że nie ma podstaw prawnych do oddania pieniędzy. Urzędnicy napisali, że środki na pokrycie kosztów powrotu turystów z zagranicy powinny pochodzić z ubezpieczenia biura podróży. Podkreślili, że jeśli ono nie wystarczyło, to marszałek nie miał obowiązku wyłożenia brakującej kwoty.
Minister Finansów sugeruje marszałkowi inny sposób odzyskanie pieniędzy - twierdzi, że powinien on zwrócić się po pieniądze do Ministerstwa Sportu i Turystyki, bo ono zajmuje się problemami biur podróży.
Do pisma MF dotarł RMF24.pl. - Do mnie jeszcze to pismo nie dotarło - mówi wicedyrektor Stelmańska. Przyznaje jednak, że wie o co w nim chodzi. - Zajmowanie się turystami upadłych biur to tak zwane zadanie zlecone samorządowi przez administrację rządową. Pieniądze na ten cel powinna więc zapewnić administracja rządowa - wyjaśnia.
Co ciekawe decyzję zarządu województwa o wydaniu pieniędzy na sprowadzenie turystów sprawdzała Regionalna Izba Obrachunkowa i ne zakwestionowała celowości wydatku. Stwierdziła jednak, że nie powinien on być pokryty z pieniędzy samorządowych, lecz z rezerwy celowej budżetu wojewody. I tak koło się zamyka.
W urzędzie marszałkowskim martwią się teraz, jak zapełnić w budżecie województwa 200-tysięczną dziurę. Brak tych pieniędzy grozi nieuzyskaniem absolutorium przez zarząd województwa.
- Kiedy upadnie następne biuro podróży, w którymkolwiek z województw, a gwarancja przekroczy koszty sprowadzenia turystów, nie należy się spodziewać, że marszałek podejmie działania - komentuje Stelmańska.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA