fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Gaz z północy, czyli niezależność?

Gdyby została zrealizowana umowa z 2001 r., w tym roku do Polski zacząłby płynąć norweski gaz, co uniezależniłoby nas od dostaw rosyjskich
Na początku września 2001 r. PGNiG oraz pięć norweskich firm podpisały umowę na dostawę do Polski w sumie 74 mld m sześc. gazu Kontrakt ten był efektem przeszło dwuletnich negocjacji. Rocznie mieliśmy dostawać 5 mld m sześc. gazu z północnych złóż. Dostawy miały ruszyć w 2008 r. i trwać do 2024 r. Norwegowie mieli dostarczać nam gaz przez Danię. To oni mieli też zadbać o budowę gazociągu. Polska miała tylko odebrać zakontraktowane paliwo. Przy czym umowa pozwalała na sprzedaż jego nadmiaru innym krajom. Podstawową zaletą kontraktu norweskiego było jednak uniezależnienie Polski od dostaw gazu z Rosji. Niestety, do realizacji tej umowy nigdy nie doszło.
Premier Jerzy Buzek, który pod koniec swoich rządów finalizował kontrakt z Norwegami, przedstawiał go jako jeden z największych sukcesów swojego gabinetu. – Dzięki niemu dywersyfikacja stanie się faktem – przekonywał.Umowę na dostawę gazu z Norwegii od początku krytykowali politycy SLD. Przekonywali, że jest ona niewykonalna, a jej podpisanie tuż przed wyborami miało tylko propagandowy charakter. Podnoszony był też nietrafiony argument wysokiej ceny norweskiego paliwa. Kiedy Leszek Miller doszedł do władzy, w 2003 r. doprowadził do zerwania umowy. Nie było czego zrywać, bo nie było kontraktu. Umowa była jedynie parafowana przez firmy. Została anulowana z inicjatywy obu stron.
– Stało się tak, gdyż Norwegowie nie znaleźli odbiorców na 3 mld m sześc. Od tego zaś uzależnione było powodzenie projektu – wyjaśniał Leszek Miller dwa lata temu, gdy rząd PiS zapowiadał dochodzenie, dlaczego kontrakt dywersyfikacyjny został zaniechany. W 2004 r. sprawę badała Najwyższa Izba Kontroli. W raporcie wytknęła, że odstąpienie od umowy z Norwegami było błędem i doprowadziło do jeszcze większego uzależnienia od Rosji.
– Umowa z Norwegami rzeczywiście wymagała dopięcia, ale to było do zrobienia. Nie rozumiem, dlaczego ten projekt nie doszedł do skutku – ocenia dziś Janusz Steinhoff, były wicepremier w rządzie Buzka. – Gdyby nie to, że SLD wybrało szkodliwą strategię, dziś mielibyśmy zdywersyfikowane dostawy.
Sprawa dostaw gazu z Norwegii nie jest jednak ostatecznie zamknięta. Cały czas toczą się na ten temat rozmowy, które mają być finalizowane w tym roku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA