fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Pseudobaśniowe dziwowisko dla nikogo

Rzeczpospolita
Maciej Kowalewski, autor nowej wersji „Czerwonego Kapturka”, motywy znanej baśni poprzetykał dowcipasami na tematy polityczne. W ten sposób próbował zadowolić zarówno dzieci, jak i widzów dorosłych. W rezultacie napisał rzecz dla nikogo. Egipskie ciemności przecina snop światła.
Na okrągłym ekranie widać monstrualnie wielkie zbliżenia twarzy dzieci, które wypowiadają się do kamery. Małolaty na teatralnej widowni chowają się w fotelach, rozlegają się szlochy: „Mamo, ja chcę do domu”. Rodzice tłumaczą, że to zaraz się skończy. Faktycznie, rozbłyskują światła i… wszystkich zaczyna bić po uszach ostra rockowa muzyka. Decybele wydobywające się z głośników kierują kolejnych zdenerwowanych dorosłych z zapłakanymi pociechami wprost do szatni.
Takich rzeczy się po prostu nie robi. Ani małym, ani dużym. Autorska żonglerka fabularnymi motywami może i do mnie, starego zgreda, przemawia, choć cieszy mniej niż średnio. Nie sądzę jednak, żeby w ten sposób dało się bawić pozostałych na sali kilkulatków, którzy każde odstępstwo od znanej im nieskomplikowanej opowieści muszą przyjmować jako niedorzeczność. Ich rodzicom pozostaje smakować wplecione tu i ówdzie przytyki pod adresem rządzących. Nie dość, że kompletnie nieśmieszne, to jeszcze mocno nieświeże, bo odnoszące się głównie do poprzedniego rozdania wyborczego. W „Ostatecznym starciu” polegli więc wszyscy – i twórcy, i odbiorcy.
Maciej Kowalewski „Czerwony Kapturek. Ostateczne starcie”, reżyseria i choreografia Krzysztof Adamski, muzyka Tomasz Filipczak, scenografia Eva Farkasova, Jan Zavarsky, premiera 6 grudnia 2007 r., Teatr na Woli.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA