fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kto liderem SLD? Chętnych coraz więcej

- Nie wykluczam, że zgodzę się kandydować na stanowisko sekretarza generalnego partii - mówi Marek Dyduch
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Eliza Olczyk
Leszek Aleksandrzak szefem Sojuszu, a Marek Dyduch sekretarzem generalnym partii – to najnowsza koncepcja na nowe władze partii, które mają kierować nią do kongresu
W Sojuszu trwa wielkie liczenie potencjalnych kandydatów na przewodniczącego przed grudniową konwencją partii. Dymisję na niej złoży Grzegorz Napieralski. Jego następca poprowadzi SLD do czerwcowych wyborów lidera podczas krajowego kongresu.
Do niedawna nie było w ogóle chętnych na to stanowisko. Dziś optymiści, którzy doliczają się aż dziesięciu kandydatów, wymieniają m.in. posła Leszka Aleksandrzaka i wicemarszałka Sejmu Jerzego Wenderlicha związanych z Grzegorzem Napieralskim, rzecznika klubu SLD Dariusza Jońskiego i Katarzynę Piekarską, wiceprzewodniczącą partii (neutralnie nastawionych do obecnego lidera) czy Zbyszka Zaborowskiego, przewodniczącego organizacji na Śląsku, zadeklarowanego przeciwnika Napieralskiego.
Pesymiści mają nadzieję, że w wyborach wystartuje Leszek Miller, szef Klubu SLD, bo – ich zdaniem – tylko były premier jest w stanie uratować partię. Sam zainteresowany jednak stanowczo zaprzecza, jakoby miał zamiar starać się o stanowisko przewodniczącego partii.
Coraz częściej pojawia się też nazwisko dolnośląskiego działacza Marka Dyducha jako kandydata na sekretarza generalnego. Dyduch, który był sekretarzem generalnym w czasach największej świetności i spektakularnego upadku Sojuszu (czyli od lutego 2002 r. do maja 2005 r.) w rozmowie z "Rz" potwierdza, że zastanawia się nad kandydowaniem. – Wielu ludzi mnie do tego namawia – mówi. – I nie wykluczam, że się zgodzę pod warunkiem, że nowy lider będzie miał poważny plan na modernizację partii.
Dyduch jest zdania, że powinna się odbyć otwarta debata potencjalnych kandydatów. – Bo jeżeli wyłonienie nowego lidera odbędzie się tak jak zwykle w walkach frakcyjnych, to z ewentualnej modernizacji nic nie wyjdzie – uważa.
Tymczasem z nieoficjalnych informacji wynika, że Janusz Palikot szykuje się do uderzenie w Sojusz. Na kilka dni przed konwencją zapowiedzianą na 10 grudnia zamierza wyprowadzić z tej partii dużą grupę radnych. O przymiarkach do tej akcji wśród warszawskich radnych pisał portal Gazeta.pl.
– Sytuacja SLD jest beznadziejna – uważa prof. Wojciech Łukowski, socjolog z UW. – Po lewej stronie sceny politycznej zrobiło się tłoczno, bo obok SLD jest już Ruch Palikota, mocne lewe skrzydło ma PO, a teraz jeszcze PSL przesuwa się na pozycje socjalne. Tymczasem Sojusz jest wypalony i nie ma szans na rozniecenie w nim dawnego żaru.
Zdaniem Łukowskiego widać to najlepiej po nazwiskach potencjalnych kandydatów na przewodniczącego. – Nie sądzę, by niezbyt znany Leszek Aleksandrzak nadał Sojuszowi nowy impuls – komentuje socjolog. I dodaje, że paradoksalnie jedyną nadzieją SLD jest Leszek Miller. – Ale to też nie jest szansa na rozwój, tylko na trwanie – zaznacza.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA