fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Ekstraklasa siatkarzy: Skra gra z Resovią

Stephane Antiga
Fotorzepa
W Bełchatowie spotkają się w sobotę dwaj główni kandydaci do mistrzostwa: broniąca tytułu Skra i Asseco Resovia. Transmisja w TV 4 i Polsacie Sport o 14.45
Zamieszanie z wyborem selekcjonera reprezentacji chyba jednak trochę wpłynęło na formę mistrzów Polski. Jacek Nawrocki nie zgodził się porzucić pracy w Bełchatowie, bo chce doprowadzić Skrę do siódmego z rzędu tytułu, a przede wszystkim awansować z nią do Final Four Ligi Mistrzów.
Po losowaniu wszyscy zgodnie twierdzili, że prawdziwym wyzwaniem będzie dopiero pokonanie rosyjskiego Zenitu Kazań w następnej rundzie, a dwumecz z belgijskim Knack Randstad Roeselare to tylko formalność. Tymczasem okazało się, że Belgowie postawili Skrze bardzo twarde warunki i w pierwszym spotkaniu zwyciężyli 3:1. Teraz, żeby awansować, mistrzowie Polski muszą w Bełchatowie wygrać mecz, a potem jeszcze tzw. złotego seta. Ciekawe, jak na formę drużyny przełoży się niepowodzenie w europejskich pucharach. Czy był to tylko wypadek przy pracy, czy jednak objaw delikatnego kryzysu? W końcu siatkarze Skry rywalizują w tym sezonie na kilku frontach i mają prawo być zmęczeni.
Jedyna porażka, jaką siatkarze trenera Nawrockiego ponieśli w tym sezonie w PlusLidze, przydarzyła im się właśnie z Resovią, pod koniec października. Mecz odbywał się jednak w Rzeszowie, we własnej hali Skra jest ciągle niepokonana.
Z kolei Asseco Ressovia jest blisko półfinału Pucharu CEV. W pierwszym spotkaniu pokonała na wyjeździe hiszpański CAI Teruel 3:2. Im bliżej decydujących meczów, tym siatkarze Ljubomira Travicy grają lepiej. Tydzień temu łatwo pokonali nieobliczalną Politechnikę Warszawską 3:1. Skra może mieć w najbliższym spotkaniu poważne kłopoty. W Rzeszowie grają bardzo doświadczeni zawodnicy (Matej Cernić, Gyorgy Grozer czy Ryan Millar), którzy na pewno nie zlękną się rywali. Mecz na szczycie zapowiada się na wielkie widowisko.
Porażka Bełchatowa to niejedyna przykra niespodzianka tygodnia w Lidze Mistrzów. Tak samo skończyło się spotkanie Jastrzębskiego Węgla z niemieckim Unterhaching. Tu również losowanie miało sprzyjać polskiemu zespołowi, a rzeczywistość skorygowała nadzieje. Teraz Jastrzębie zagra w lidze z Fartem Kielce i znów jest faworytem.
Tytan Częstochowa, który przed tygodniem pokonał na wyjeździe silną Zaksę Kędzierzyn-Koźle, tym razem zmierzy się z najsłabszą w stawce Delectą. W ostatniej parze grupy walczącej o medale zagrają ze sobą drużyny, które przed tygodniem miały powody do narzekań. Politechnika podejmie Zaksę. Żaden z zespołów nie może przegrać.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA