fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Nie wystawić wiatraków do wiatru

Fotorzepa, Przemysław Wierzchowski Prz Przemysław Wierzchowski
Inwestorom chcącym budować farmy wiatrowe wyrastają bariery prawne przy uzyskaniu prawa do realizacji planów - piszą Anna Konfino i Anna Szmytt z kancelarii Baker McKenzie
Elektrownie wiatrowe – pozwalające na pozyskiwanie energii z najpowszechniej dostępnego źródła, czyli z powietrza – coraz częściej pojawiają się w naszym krajobrazie. Nic nie wskazuje na zatrzymanie tego trendu, tym bardziej że zobowiązania Polski jako członka UE nakazują w niedługim czasie tak przestawić produkcję energii, by ze źródeł odnawialnych – a więc i elektrowni wiatrowych – pozyskiwać jej aż 20 proc. w skali kraju.
Elektrownie wiatrowe, choć stanowią zjawisko proekologiczne, dla środowiska obojętne nie są. Powodują hałas, są przeszkodą dla ptaków i nietoperzy, ingerują w kraj-
obraz i ład przestrzenny. Dlatego przepisy o planowaniu przestrzennym i ochronie środowiska wymuszają ostrożne podejście do ich lokalizacji, co w połączeniu z wymogami dotyczącymi odpowiedniej siły wiatru stawia przed inwestorami i administracją niełatwe zadanie.
Do problemów ze znalezieniem odpowiednich warunków wiatrowych dla farm dochodzą jeszcze bariery prawne w uzyskaniu prawa do realizacji inwestycji, zwłaszcza jeśli nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Bo okazuje się, że do farm wiatrowych nie pasują ani przepisy o lokalizacji inwestycji celu publicznego, ani o inwestycjach prywatnych lokalizowanych na tzw. warunkach zabudowy.
W świetle ostatnich orzeczeń sądów administracyjnych nie jest możliwe uznanie elektrowni za inwestycje celu publicznego, zasługujące na specjalne traktowanie, m.in. poprzez uproszczone postępowanie lokalizacyjne. Można oczywiście argumentować, że budowa elektrowni wiatrowej realizuje cel publiczny służący ochronie środowiska i że jest to zgodne z postanowieniami dyrektywy 2009/28/WE, ale obecnie w celu zminimalizowania ryzyka prawnego związanego z realizacją inwestycji najbezpieczniejszą drogą jest jej oparcie o postanowienia miejscowego planu zagospodarowania. O takiej interpretacji przepisów zadecydowało głównie najnowsze orzecznictwo sądów administracyjnych (np. wyrok WSA w Krakowie z 30 stycznia 2009 r., sygn. II SA/Kr 735/08 czy wyrok WSA w Kielcach z 30 października 2008 r., sygn. II SA/Ke 343/08).
?
Dotąd praktyka administracyjna „jakoś” radziła sobie z problemem. Wydawano dość powszechnie decyzje o lokalizacji inwestycji celu publicznego, traktując cały obiekt elektrowni (maszt, wirnik i przewody) jako urządzenie służące do przesyłania energii elektrycznej i obiekt niezbędny do korzystania z tych przewodów i urządzeń (taki pogląd przyjął np. WSA w Szczecinie w wyroku z 14 sierpnia 2007 r., sygn. II SA/Sz 294/07). Inną metodą było wydawanie decyzji o warunkach zabudowy na podstawie art. 61 ust. 3 ustawy o planowaniu, czyli traktując wiatraki jako elementy infrastruktury, dla których badanie zgodności z sąsiedztwem nie jest wymagane.
Ten dualizm wynikał ze zrozumienia przez władze gmin konieczności upowszechnienia energetyki wiatrowej w kraju oraz wymogów sprawnego współdziałania administracji z inwestorami, niezbędnego przy pozyskiwaniu środków unijnych. Teraz jednak, gdy sądy administracyjne wykluczyły zarówno stosowanie trybu lokalizacji celu publicznego, jak i kwalifikację wiatraków jako infrastruktury technicznej, jedyną nadzieją dla inwestycji wiatrowych są miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego.
Tu jednak też się pojawił problem. Procedura sporządzania planów miejscowych, długotrwała i sformalizowana, wymaga m.in. uzgodnienia projektu planu przez samorząd województwa. Samorząd województwa odpowiada za politykę regionalną, dla której jednym z najważniejszych narzędzi jest plan zagospodarowania przestrzennego województwa. Plan ten nie jest nadrzędny wobec planów miejscowych, gdyż zajmuje się zupełnie innymi zagadnieniami.
Pojawiają się jednak tendencje do wprowadzania w planach wojewódzkich regulacji dotyczących sytuowania elektrowni wiatrowych. Za tym idą obawy gmin i inwestorów, czy plany miejscowe nie będą w tym zakresie poddane weryfikacji przez władze regionalne – przez odmowę uzgodnienia projektu lub zaskarżanie do sądu obowiązujących planów – co mogłoby na dobre opóźnić i tak już niepozbawioną przeszkód realizację elektrowni wiatrowych w Polsce.
Samorządy województw coraz bardziej interesują się obszarami korzystnymi dla energetyki wiatrowej i konfrontują je z lokalnymi ograniczeniami, ustalonymi w aktach prawnych dotyczących ochrony środowiska. Badania te są niezwykle przydatne dla władz publicznych, zarówno wojewódzkich, jak i lokalnych, dla kształtowania założeń polityki przestrzennej i środowiskowej. Ale nie mogą się przekładać na ustalenia planów wojewódzkich w zakresie „dopuszczalnego” rozmieszczenia i zasad lokalizacji farm wiatrowych w województwie.
Takich kompetencji sejmiki województw nie mają. Nadużyciem byłoby zatem uzależnienie uzgodnienia projektu planu miejscowego ze względu na niezgodność z planem wojewódzkim w zakresie przeznaczenia terenów na przedsięwzięcia z zakresu energetyki wiatrowej. Wynika to nie tylko z braku kompetencji władz regionalnych co do ustalania zasad lokalizacji inwestycji w aktach planowania lokalnego, ale również z ustalonych w ustawie o planowaniu granic uzgodnienia projektu planu przez marszałka – bada on projekt planu miejscowego wyłącznie w zakresie zadań rządowych i samorządowych.
Nie można zatem uznać za właściwe ewentualnego ustalania w planach wojewódzkich szczegółowej lokalizacji farm wiatrowych, ich konkretnych parametrów czy warunków ich oddziaływania na środowisko. Kwestie te ustalane są w postępowaniu o wydaniu decyzji środowiskowej oraz przy uchwalaniu planu miejscowego. W przypadku zawarcia w planie zagospodarowania województwa takich szczegółowych ustaleń postanowienia takie należałoby w naszej ocenie uznać za postulatywne i niewiążące gminy przy sporządzaniu aktów planowania miejscowego.
?
Inwestycje wiatrowe, mimo obfitości i dostępności środków finansowych, na terenach pozbawionych planów miejscowych znalazły się w sytuacji bardzo problematycznej. Nie należy zatem tworzyć nowych, niewynikających z prawa barier tam, gdzie plany miejscowe są lub powstają.
[i]Autorki pracują w kancelarii Baker McKenzie[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA