fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Prokuratura paraliżuje prace komisji hazardowej

Posłowie z komisji śledczej nie mogą analizować akt, bo w ich pokoju prokurator prowadzi przesłuchania – dowiedziała się „Rz”
Chodzi o pokój 315 w Sejmie. Posłowie z komisji śledczej mogą się w nim zapoznawać z aktami oraz robić analizy zeznań i innych dokumentów, które komisja ma do dyspozycji, a nie są one ściśle tajne. Na analizy posłowie mają jeszcze dzisiejszy dzień, bo po tygodniowej przerwie od jutra wracają do przesłuchań.
Problem w tym, że posłowie nie mogą wejść do pokoju. Od ubiegłego tygodnia zajmuje go prokurator z Olsztyna, która prowadzi śledztwo w sprawie ujawnienia przez „Rz” zeznań, jakie w prokuraturze złożył biznesmen Ryszard Sobiesiak.
Zbigniew Wassermann (PiS) jest wściekły. – To jakaś absolutna kpina – mówi. Od dwóch dni nie może umówić się na czytanie akt, bo trwają tam czynności prokuratorskie. – Jak mam analizować dokumenty, skoro nie mam gdzie? – dopytuje.
Pokój 315 to gabinet szefa komisji Mirosława Sekuły (PO) i jej wiceszefa Bartosza Arłukowicza (Lewica). Wczoraj prokurator przesłuchiwała w tym pokoju właśnie Arłukowicza, wcześniej Sekułę. Na dziś wezwała posłów Wassermanna i Beatę Kempę (PiS). Wcześniej przesłuchani zostali pracownicy sekretariatu i asystenci posłów, którzy mieli w rękach protokół z zeznaniami Sobiesiaka.
– Nieustannie borykamy się z takimi właśnie problemami. Dostałem wezwanie do pokoju 315, więc się tam właśnie stawiłem – mówi Arłukowicz, którego prokurator zaprosił do jego własnego gabinetu.
– Ten pokój wskazał nam gospodarz, czyli poseł Sekuła.
My chcieliśmy przesłuchiwać w prokuraturze w Warszawie, ale posłowie poprosili nas, by dla ich wygody robić to na terenie Sejmu – tłumaczy Mieczysław Orzechowski, rzecznik olsztyńskiej prokuratury.
– To ja zezwoliłem, by prokurator korzystał przy przesłuchaniach z mojego pokoju – przyznaje szef komisji hazardowej Mirosław Sekuła. Nie kryje irytacji, gdy słyszy o narzekaniach posłów, że przesłuchania prokuratorskie dezorganizują im pracę. – Oni zawsze mają problem. A ja nie widzę żadnego. Bo jeśli koledzy nie mogą korzystać z pokoju 315, to do dyspozycji mają jeszcze 313 i 314 – wyjaśnia.
Wassermann twierdzi, że dopiero po jego interwencji udostępniono te pomieszczenia jego asystentowi. A pracownicy Kancelarii Sejmu zapewniają, że nie dotarły do nich sygnały, iż posłowie z komisji hazardowej mają jakieś problemy lokalowe.
– O ile wiem, asystenci posłów przeglądają akta bez przeszkód – mówi jeden z urzędników. Dodaje, że gdyby odpowiednio wcześnie pojawiły się informacje o problemie, to znaleziono by jakieś rozwiązanie i zapewne dla pani prokurator znalazłby się jakiś dodatkowy pokój.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA