fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Białoruś usłyszała warunki

Radosław Sikorski
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Andrzej Pisalnik
Sikorski oferuje pomoc władzom w Mińsku. Żąda jednak zakończenia represji wobec Polaków
Szef białoruskiej dyplomacji Siarhiej Martynau, który w piątek przebywał z wizytą w Warszawie, nie zgadza się ze stwierdzeniem, że Polacy są dyskryminowani. Z kamienną twarzą powtarzał, że na Białorusi nie ma takiego problemu. To oni sami się kłócą. – Rząd Białorusi nie chce w to ingerować. Te dwie frakcje muszą dojść do porozumienia – mówił o nieuznawanym przez białoruskie władze Związku Polaków na Białorusi (ZPB) Andżeliki Borys i drugim związku popieranym przez Mińsk.
[srodtytul] Polska zachęta[/srodtytul]
Ani słowem nie wspomniał o zajętym niedawno przez milicję Domu Polskim w Iwieńcu. – Polacy mieszkający na Białorusi są integralną częścią białoruskiego społeczeństwa – powtórzył dwa razy, gdy dziennikarze pytali go o represje.
Z szefem polskiego MSZ rozmawiał godzinę i dziesięć minut. Czy była to męska rozmowa, jak zapowiadał wcześniej Radosław Sikorski? – Była szczera i otwarta – przyznał polski minister.
Jak dowiedziała się „Rz”, podczas rozmowy często padało słowo „represje”. Sikorski wręczył Martynauowi listę dziesięciu spraw, w których Polska może pomóc Białorusi, pod warunkiem że ta będzie respektowała prawa mniejszości. Chodzi m.in. o pomoc w uzyskaniu pożyczek od międzynarodowych instytucji finansowych i w uzyskaniu miejsca w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, a nawet w Radzie Europy.
W reakcji na represje wobec ZPB Warszawa ma rozszerzyć listę osób niepożądanych w Polsce – obejmie ona działaczy uznawanego przez Mińsk Związku Polaków. – Podczas naszej rozmowy zostały nakreślone dwa scenariusze w stosunkach polsko-białoruskich: jeden pozytywny, a drugi negatywny. Warunkiem pozytywnego jest zmiana traktowania Polaków na Białorusi – podkreślił Sikorski podczas wspólnej konferencji prasowej. Apelował o zarejestrowanie telewizji Biełsat.
– Najpierw musi respektować białoruskie prawo – usłyszał.
[srodtytul]Kolejne represje[/srodtytul]
Martynau ani razu się nie uśmiechnął. Zaskoczył za to wszystkich perfekcyjną angielszczyzną. – To bardzo cywilizowany człowiek. Partner na europejskim poziomie, z którym naprawdę można rozmawiać, ale niestety jest również więźniem swego reżimu – powiedział nam jeden z polskich dyplomatów.
Dokładnie w dniu jego wizyty na Białorusi doszło do kolejnych represji wobec Polaków. Milicja zatrzymała na kilka godzin zastępcę Andżeliki Borys, Mieczysława Jaśkiewicza. Polak podobno miał fałszywe prawo jazdy. – To najlepsza ilustracja słów ministra Martynaua, że Polacy na Białorusi nie są prześladowani – powiedział „Rz” rzecznik walczącego o prawa Polaków ZPB Igor Bancer. Dodał, że Polacy na Białorusi są rozczarowani przebiegiem wizyty Martynaua w Polsce.
Zadowolone były natomiast białoruskie media. „Cel wizyty został osiągnięty” – obwieściły. Chodzi o umowę o małym ruchu, która pozwoli mieszkańcom terenów przygranicznych na przekraczanie granicy bez wiz.
[b]Buzek ostrzega[/b]
Zdaniem białoruskiego politologa Walerego Karbalewicza przebieg wizyty świadczy o tym, że konflikt wokół ZPB nie stoi na przeszkodzie w rozwoju współpracy między Warszawą a Mińskiem. – Z jednej strony to dobrze. Z drugiej zaś udana wizyta białoruskiego ministra potwierdza ogólnoeuropejską tendencję w stosunkach z Białorusią. Polega ona na tym, że przestrzeganie praw człowieka przez reżim w Mińsku jest odrębną kwestią i nie przeszkadza współpracy w innych dziedzinach – mówi.
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek ostrzegł jednak, że jeśli Białoruś będzie nadal łamać prawa człowieka, UE może zerwać z nią kontakty. – Musimy działać ostrożnie, ale nie jest to wykluczone – oświadczył.
[b]OPINIE DLA "RZ"[/b]
[b]Robert Tyszkiewicz, szef grupy poselskiej ds. Białorusi (PO)[/b]
Sukcesem tej wizyty jest podpisanie z państwem autorytarnym umowy o małym ruchu granicznym, co nie udało się Litwie. Choć w Wilnie już szykowali szampana, Białorusini nagle się wycofali. Umowa jest ważna, gdyż dzięki niej wielu białoruskich Polaków będzie mogło swobodnie podróżować do Polski. To maleńka rekompensata, gdyż wciąż nie udaje się uzyskać poprawy sytuacji Polaków na Białorusi. Nie oczekiwaliśmy jednak przełomu. Nie jesteśmy w stanie skutecznie wpłynąć na poszanowanie praw człowieka na Białorusi, ale podejmując grę z reżimem, możemy walczyć o konkrety, a takim konkretem jest umowa o małym ruchu granicznym. Z Białorusią trzeba rozmawiać i Polska pokazała, że po naszej stronie jest wola współpracy, choć nie bezwarunkowej. Dobrze, że minister Martynau usłyszał, jakie są nasze warunki, od których nie wolno odstąpić. Wybór należy do Białorusi.
[i]—not. k.z.[/i]
[b]Konrad Szymański, europoseł PiS[/b]
Wizyta Siarhieja Martynaua minęła się z celem. W chwili gdy Polacy na Białorusi cierpią z powodu represji, rząd podpisuje umowę z Mińskiem o ruchu przygranicznym. Podczas wizyty pana Martynaua białoruska milicja aresztowała wiceszefa Związku Polaków na Białorusi Mieczysława Jaśkiewicza. To ewidentna prowokacja, która powinna była się spotkać z ostrą reakcją ze strony Polski. Zamiast tego białoruskie władze otrzymały sygnał, że mogą sobie na wszystko pozwolić. Jeśli pan minister Sikorski zamierzał „po męsku” rozmawiać z szefem MSZ Białorusi, to mu się to nie udało. Kiedy podpisuje się umowę międzyrządową, jest to też niesłychanie trudne. Wizyta powinna była zostać odwołana. Rząd powinien wysyłać do Mińska bardziej czytelne sygnały i rozmawiać z Białorusią chłodno i zdecydowanie.
[i] —not. ryb [/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA