fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Śmiech nas wyzwoli

Michał Walczak Urodzony w 1979 r. w Sanoku dramatopisarz i reżyser. W 2003 r. zadebiutował sztuką „Podróż do wnętrza pokoju”. Jego dramat „Piaskownica” cieszy się dużą popularnością na scenach w całym kraju. Napisał też m.in. „Kopalnię” oraz „Rzekę”, a także sztukę dla dzieci „Ostatni tatuś”.
Rzeczpospolita, Darek Golik DG Darek Golik
Rozmowa z Michałem Walczakiem. W sobotę w Teatrze Narodowym prapremiera jego najnowszej komedii „Polowanie na łosia”
[b]Rz: Telewizja i radio zalewają nas rozrywką. Internetowy portal YouTube pęka w szwach od krótkich, zabawnych filmików. Czy ilość prezentowanego humoru nie obniżyła jego jakości?[/b]
[b]Michał Walczak:[/b] Rozśmieszanie jest świetnym towarem. Dlatego zostało zmonopolizowane przez media. Zabawne programy telewizyjne gwarantują oglądalność, ale są na tak niskim poziomie, że sprowadzają widzów do roli rozchichotanych dzieci. Tak jest szczególnie w Polsce.
Na Zachodzie tworzy się programy z inteligentnym i prowokującym humorem, jak np. w angielskim serialu „Biuro”.
[b]Polacy nie potrafią tworzyć ambitnej rozrywki?[/b]
Nasza kultura przez długi czas funkcjonowała w służbie narodowej sprawy. W czasach komunizmu humor miał wymiar patriotyczny. Wyśmiewał oprawców. Był zaangażowany, ale łatwy, bazujący na prostych politycznych aluzjach. A śmiech powinien ratować człowieka od wpływu ideologii i skostniałego myślenia. Polski humor nie służy wyzwoleniu, zarówno wcześniej, jak i teraz opiera się na banalnych nawiązaniach do polityki i powielaniu stereotypów.
[b]Czy sztuką „Polowanie na łosia” próbuje pan wywołać oczyszczający śmiech?[/b]
Tak. Moi bohaterowie, Konrad i Eliza, chcą poinformować rodziców o swoim ślubie, ale boją się ich reakcji. Sprawę komplikuje pojawienie się byłego kochanka Elizy. Sprawdzam, jak w „świętej sytuacji” zaręczyn zachowują się nowocześni ludzie. Wypadają komicznie. Młodzi, mimo sceptycyzmu i dystansu do religii, stresują się, gdy mają do czynienia z obrzędem. Dlatego że jest dla nich ważny. Tęsknią za świętością. W naszym prywatnym życiu próbujemy zbliżyć się do religii, która została zanegowana przez współczesną kulturę.
[b]Ale ta próba staje się groteskowa. Konrad, aby się pozbyć dawnego kochanka Elizy, Jarosława Pasta, organizuje polowanie na łosia. Zwierzyną jest Past. [/b]
Nowocześni ludzie próbują rozwiązywać swoje problemy, wykorzystując dawne scenariusze – w tym przypadku rytuał zabicia kozła ofiarnego.
[b]Śmieje się pan ze współczesnych ludzi, ale też z najnowszej historii Polski. Czy jesteśmy gotowi, aby drwić z komunistycznej Służby Bezpieczeństwa i „Solidarności”? [/b]
Pytanie brzmi, czy potrafimy oczyścić się z napięcia związanego z przeszłością. W mojej sztuce ojciec Elizy, Romuald, były funkcjonariusz SB, inwigilując opozycję w czasach PRL, poznał swoją przyszłą żonę, działaczkę związkową. Ta historia miłosna jest próbą zdystansowania się od przeszłości. W Polsce nie dokonał się rytuał przejścia z epoki komunizmu do demokracji. Nie potrafiliśmy odciąć się od tego, co minione. Im dłużej żyję w naszym kraju, tym wyraźniej widzę, jak dawne, nierozwiązane konflikty narastają. Może humor doprowadzi do katharsis?
[b]W innych krajach sobie z tym poradzono.[/b]
Kultura angielska potrzebowała kabaretu Monty Pythona, żeby zdystansować się od dżentelmeńskiej, napuszonej etykiety. W Polsce wciąż za bardzo żyjemy przeszłością. Mamy przez to problem ze zbudowaniem nowoczesnej tożsamości. Nie tworzymy także wspólnoty jako naród, bo tylko sytuacja ucisku na chwilę nas zjednoczyła.
[b]Stworzył pan swoją sztukę, nie bazując na naszej komediowej tradycji, ale na amerykańskim stylu rozśmieszania?[/b]
Mam zachodnie podejście do humoru. Polskie komedie są zbyt pruderyjne, fałszują obraz człowieka. W USA czy w Wielkiej Brytanii poprzez śmiech odsłania się kulisy życia. Nawet te fizjologiczne, wulgarne. Podoba mi się tam badanie granic humoru. U nas króluje szlachetny kabaret Starszych Panów – symbol subtelnego smaku w humorze. Stawia się go za wzór do naśladowania. Ale to nie jest moja tradycja. Najbardziej pociąga mnie mieszanie tragedii z komedią jak w filmach braci Cohen.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA